„Demi Moore” to tylko pseudonim. Ma rzadkie i piękne imię
Demi Moore dzięki roli w „Substancji” otrzymała drugie życie. Aktorka zachwyciła widzów z całego świata, zdobywając nie tylko nowych fanów, ale i wiele prestiżowych wyróżnień. To wręcz niewiarygodne, ale to właśnie za tę kreację, po 45 latach od startu kariery, została nagrodzona Złotym Globem, a już niebawem może się cieszyć z pierwszego Oscara. Choć media od lat rozpisują się o aktorce, mało kto wie, że jej prawdziwe imię brzmi nieco inaczej.
- Demi Moore to jedna z największych hollywoodzkich gwiazd.
- Mało kto wie, że „Demi” to tylko zdrobnienie jej prawdziwego imienia.
- Choć gwiazda od 45 lat występuje w popularnych produkcjach, otrzymała tylko jedną nominację do Oscara.
Od modelki do aktorki
Demi Moore, a właściwie Demetria Gene Guynes (nazwisko Moore przejęła po pierwszym mężu), dorastała w Perryopolis w stanie Pensylwania. Ze względu na trudne relacje z matką, w wieku 15 lat opuściła dom rodzinny i przez kilka lat pracowała jako modelka. Za namową przyjaciółki – aktorki Nasstazji Kinski – na początku lat 80. zdecydowała się spróbować swoich sił w branży aktorskiej.
Szybko okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo Demi z miejsca zachwyciła hollywoodzkich twórców i producentów, występując w filmach „Ognie św. Elma” oraz „Bonnie i Clyde”, a także w operze mydlanej „Szpital miejski”. Przełomem w jej karierze był rok 1990 i rola w melodramacie „Uwierz w ducha”. Jako Molly, młoda wdowa, która nawiązuje kontakt ze zmarłym mężem, została nominowana m.in. do Złotych Globów. Choć produkcja cieszyła się ogromną popularnością, a krytycy docenili kreację aktorki, Moore przez długie lata nie mogła pokazać pełni swojego talentu. Grała dużo, jednak najczęściej w produkcjach, które cieszyły się złą sławą. Dość powiedzieć, że aż trzykrotnie odbierała Złote Maliny.
Quiz: Quiz. Szybki test z amerykańskich filmów. Te klasyki mogliście widzieć na kasetach
„Świat powiedział mi, że to jeszcze nie koniec”
Kiedy wydawało się, że aktorka najlepsze lata kariery ma już dawno za sobą, gwiazda przypomniała o sobie fenomenalną kreacją w body horrorze „Substancja” Coralie Fargeat. Moore za rolę Elisabeth Sparkle, starzejącej się aktorki, która aplikując tytułową substancję, ma nadzieję na częściowe odzyskanie młodości, otrzymała pierwszą w karierze nominację do Oscara. Kilka tygodni temu za swój występ odebrała też pierwszego Złotego Globa.
„Jestem w szoku. Robię to od długiego czasu, od 45 lat i nigdy wcześniej niczego nie wygrałam. I jestem pełna pokory, a zarazem tak bardzo wdzięczna” - mówiła w poruszającej przemowie po odebraniu statuetki. „Trzydzieści lat temu jeden producent powiedział mi, że jestem 'popcornową' aktorką i w tamtym czasie myślałam, że nie mogę [walczyć o nagrody]. Że mogę robić filmy, które zarobią dużo pieniędzy, ale nigdy nie zostanę za nie doceniona. Wierzyłam w to. Było to ze mną przez te wszystkie lata, aż w końcu pomyślałam, że to już koniec. [...] Może zrobiłam już wszystko to, co miałam zrobić. I gdy byłam w najniższym punkcie mojej kariery, dostałam ten magiczny, odważny, absolutnie dziwaczny scenariusz pod tytułem 'Substancja'. Świat powiedział mi w ten sposób, że to jeszcze nie koniec” – dodała. O tym, czy w ręce gwiazdy wpadnie również Oscar, dowiemy się w nocy z 2 na 3 marca, podczas uroczystej ceremonii wręczenia tych prestiżowych nagród.
Źródło: Radio ZET