Było „Barbenheimer”, teraz czas na „Glicked”. Kina pękają w szwach
Po sukcesie „Barbenheimera” przyszła pora na kolejną kinową „parę”, która skradła serca widzów. Mowa o filmach „Gladiator II” i „Wicked”. Obie produkcje debiutowały niedawno w amerykańskich kinach, a w ostatni weekend zarobiły łącznie prawie 170 milionów dolarów. Który obraz poradził sobie lepiej?
„Wicked” miażdży konkurencję
Choć jeszcze kilka miesięcy temu wielu skazywało produkcję z Arianą Grande na porażkę, „Wicked” w weekend otwarcia poradził sobie nadzwyczaj dobrze. Studio Universal szacuje, że produkcja zarobiła już 114 milionów dolarów, co oznacza, że pobiła rekord otwarcia dla filmowych adaptacji musicali broadwayowskich. Co więcej, zarobiła więcej niż takie filmowe hity, jak: „Harry Potter i Czara Ognia”, czy „Kraina lodu”.
Quiz: Musisz mieć wielką wiedzę, aby zdobyć w naszym quizie filmowym 100%
Film był też bezkonkurencyjny w starciu z innymi listopadowymi premierami, w tym z szumnie zapowiadanym „Gladiatorem II” Ridleya Scotta. Sequel kultowego megahitu z 2000 roku zarobił na starcie „jedynie” 55,5 miliona dolarów. Mimo to, jeśli wynik się utrzyma, będzie to najlepsze otwarcie filmu Scotta od czasu premiery „Hannibala” w 2001 roku (58 milionów dolarów). Jak wynika z najnowszych danych, film cieszy się ogromną popularnością także poza USA, gdzie zarobił już około 221 milionów dolarów.
Narodziny „Glicked”
Tak znakomite wyniki obu filmów w amerykańskich kinach sprawiły, że w mediach zaczęło pojawiać się coraz więcej porównań do zeszłorocznej rywalizacji kinowych gigantów – „Barbie” i „Oppenheimera”, czyli filmowego duetu „Barbenheimer”. Po weekendzie otwarcia „Gladiator II” i „Wicked” zyskały miano „Glicked” i choć wpływy z biletów są zdecydowanie niższe niż w przypadku wspomnianej wcześniej pary, oba filmy napędziły jeden z najlepszych weekendów w box office w tym roku.
Sukces „Glicked” może być jeszcze bardziej spektakularny, jeśli zliczy się wpływy z końcówki obecnego tygodnia. W czwartek w Ameryce przypada bowiem Dzień Dziękczynienia, co oznacza, że mieszkańców USA czeka długi weekend – idealny czas na nadrobienie zaległości kinowych.
Źródło: Radio ZET/Filmweb/filmozercy.pl