Był ikoną PRL. Rola w kultowej bajce stała się przekleństwem

2 min. czytania
23.03.2025 20:05
Obserwuj nas na Google

Wiesław Drzewicz był polskim aktorem, który zasłynął głównie dubbingową rolą w serialu animowanym „Smerfy”. Użyczył głosu Gargamelowi i choć jego głos znał niemal każdy Polak, to ta rola przyniosła mu serię przykrych zdarzeń.

Wiesław Drzewicz
fot. Screen Filmpolski.pl

 

 

Wiesław Drzewicz był ikoną PRL

Wiesław Drzewicz urodził się w 1927 roku w Warszawie. Był polskim aktorem teatralnym, filmowym, telewizyjnym, a także dubbingowym. Ukończył studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Zadebiutował w 1946 roku w przedstawieniu „Droga do świtu” Bohdana Pepłowskiego w reżyserii Józefa Wyszomirskiego na scenie Starego Teatru w Krakowie. Na koncie miał wiele ról. Zagrał w takich produkcjach jak m.in. „Czterdziestolatek”, „Człowiek z marmuru”, „Dom”, „07 zgłoś się”, „Szaleństwa panny Ewy”, „C.K. Dezerterzy”, „W labiryncie”, czy „Awantura o Basię”.

Quiz: Wskaż nazwisko aktora, znając jedynie filmową postać. Młodzi polegną na 5. Pytaniu

Screen Filmpolski.pl
1/15 Kto wcielił się w rolę Maksa w filmie "Seksmisja"?

Mimo sporej ilości ról na koncie to rola dubbingowa w kultowej bajce „Smerfy” przyniosła mu ogromną rozpoznawalność. Jego głosem mówił Gargamel, a co za tym idzie, głos Drzewicza stał się rozpoznawalny na całą Polskę. Był to oczywiście wielki sukces, jednak miał on drugą, ciemniejszą stronę. Przez wspomnianą rolę ikona PRL miała wiele nieprzyjemności.

Niemal do śmierci ponosił konsekwencje roli w „Smerfach”

Często zdarza się, że dana rola przylgnie do aktora na stałe i nawet jeśli produkcja zakończyła emisję, a od premiery minęło sporo czasu, to wciąż widzowie utożsamiają aktora z konkretną fikcyjną postacią. Zdarza się, że przybiera to przykre dla odtwórcy roli konsekwencje. Tak było w przypadku Wiesława Drzewicza.

 

Aktor, przyjmując rolę Gargamela w „Smerfach” z pewnością nie spodziewał się, że choć zyska popularność, to rola okaże się przekleństwem. Jakiś czas temu w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, wybitny aktor zdradził, że doświadczał z tego tytułu wielu przykrych sytuacji.

Dopadano mnie, dokądkolwiek się udałem. Musiałem tydzień wcześniej wyjechać z Mazur, mimo że miałem opłacone wczasy do końca. W wynajmowanym przeze mnie domku wybito szybę. Rower wodny, którym dysponowałem, puszczono w czasie sztormu na jezioro. Nie miałem nawet spokoju w lesie. Kiedy wybrałem się na grzyby, krzyczano za mną: „Gargamel, chodź no tu”.  - wspominał.

Skąd taka reakcja ze strony odbiorców? To z pewnością pozostanie zagadką. Być może niektórym nie podobało się, że aktor postanowił wcielić się w złego czarodzieja, który za cel obrał sobie łapanie Smerfów. Aktor niemal do końca swojego życia, czyli do roku 1996 musiał walczyć z „łatką Gargamela”.

Źródło: Radio ZET/Radipogoda.pl/Wikipedia/Gazeta Wyborcza