Burzliwe życie ikony PRL wyszło na jaw. „Szantażował mnie. Groził, że się zabije”
Był jedną z ikon PRL-u. Roman Wilhelmi wystąpił w dziesiątkach uwielbianych przez Polaków produkcji. Prywatnie aktor słynął z prowadzenia życia pełnego kobiet, alkoholu i wielkich emocji. Byłe partnerka wspomina szantaż, któremu poddawał ją Wilhelmi.
- Roman Wilhelmi był jednym z amantów PRL-u.
- Aktor czerpał z życia pełnymi garściami.
- W życiu Romana Wilhelmiego najważniejsze role grały kobiety i alkohol.
Roman Wilhelmi był amantem PRL-u
Roman Wilhelmi należał do grona najpopularniejszych aktorów czasów PRL-u. Artysta zadebiutował w filmie "Uwaga, chuligani!" i od tego czasu zachwycał widzów w całym kraju. Aktor znany jest między innymi z serialu "Czterej pancerni i pies", w którym wcielił się w postać Olgierda Jarosza. Dorobek artystyczny Romana Wilhelmiego opiewa na ponad 40 filmów, 13 seriali oraz kilkadziesiąt spektakli i ról dubbingowych. Mimo napiętego grafiku aktor znajdywał czas na życie prywatne, które opiewało w skandale.
Quiz: Te filmy oglądaliśmy w PRL-u. Mało kto pamięta ten z pytania nr 5 [Quiz]
Roman Wilhelmi rozkochał w sobie całą warszawską śmietankę
Roman Wilhelmi nie stronił od kobiet. Mimo młodego ożenku aktor nie był w stanie dochować wierności swojej pierwszej żonie, Danucie. Aktor znany był z licznych romansów, które nie dziwiły środowisk artystycznych. Szok przyszedł dopiero wtedy, gdy aktor wszedł w relację z 16 lat młodszą Iwoną Bielską. Aktorzy poznali się na planie filmu "Jej powrót", gdzie ona pracowała jako sekretarka, a on odwiedzał swoich znajomych. Wilhelmiemu w stworzeniu relacji z młodą gwiazdą nie przeszkodziło nawet pozostawanie wówczas w związku małżeńskim. Wystarczyło jedno spojrzenie, aby amant PRL-u zakochał się bez pamięci.
Iwona Bielska wspominała po latach w rozmowie z "Wyborczą": - Weszłam do stołówki, zobaczył mnie, wstał i tak został. Gdy rozpoczęłam studia, wydzwaniał do mnie do Krakowa i błagał o spotkanie. Szantażował mnie. Groził, że się zabije! Chciał skakać z balkonu... Wsiadałam więc do taksówki i jechałam z Krakowa do Warszawy. Bałam się, że naprawdę zrobi sobie krzywdę.
Po latach aktorka wspominała w książce "Roman Wilhelmi. Biografia": "Był entuzjastą życia. Wszystko robił ekstremalnie, zachłannie, bez samokontroli, ponad miarę i wbrew tak zwanemu zdrowemu rozsądkowi. Tak kochał i nienawidził, tak pracował, jadł, pił i palił, uprawiał sport, śmiał się i rozpaczał. Dziś myślę, że był wzruszający".
Izabela Trojanowska również była obiektem westchnień Romana Wilhelmiego. Aktorka nie uległa jednak działaniom gwiazdy "Czterej pancernych i psa". "Bardzo kochał kobiety. Na początku naszej znajomości też mnie trochę podrywał. Gdy zobaczył, że ze mną tak łatwo mu nie pójdzie, zaprzyjaźniliśmy się i zyskałam w nim bratnią duszę" - pisała w swojej autobiografii aktorka. Jeden z bliskich znajomych Wilhelmiego dodał: - Prywatnie był trudny, a jego życie było wypełnione alkoholem i kobietami - podkreślając, że aktor zmagał się z wewnętrznymi demonami.
Roman Wilhelmi wydziedziczył syna
Nawet na łożu śmierci życiem Romana Wilhelmiego rządziły kobiety. Swoje ostatnie dziesięć lat aktor spędził z Lilianą Elżanowską-Kęszycką. To ona wpłynęła na testament gwiazdora. Artysta przepisał wszystko na swoją ostatnią partnerkę, wydziedziczając tym samym swojego jedynego syna, Rafała, którego matką jest węgierska tłumaczka Marika Kollar. W rozmowie ze "Światem seriali" mężczyzna mówił: - Wszystko zapisał swojej ostatniej konkubinie. Tantiemy za ciągle wznawiane seriale z ojcem też otrzymuje ktoś inny. Nie zależy mi jednak na jego pieniądzach. Zależy mi na dobrej o nim pamięci.
Źródło: Radio ZET