5 błędów w filmie „Kogel-mogel”. Nawet najwięksi fani nie zauważyli tych wpadek

2 min. czytania
05.03.2025 19:07
Obserwuj nas na Google

Choć „Kogel-mogel” trafił na ekrany kin pod koniec lat 80., do dziś cieszy się niesłabnącą popularnością. Widzowie, mimo upływu lat, wciąż chętnie wracają do zwariowanych perypetii Katarzyny Solskiej, państwa Wolańskich oraz innych ciekawych postaci z tego filmowego uniwersum. Dzięki licznym powtórkom łatwiej też dostrzec szczegóły, które mogły nam umknąć podczas pierwszych seansów. Okazuje się, że produkcja nie ustrzegła się kilku błędów.

"Kogel-mogel"
fot. Film Polski
  • „Kogel-mogel” to kultowa komedia Romana Załuskiego z 1988 roku.
  • Produkcja cieszyła się tak ogromną popularnością, że rok później zrealizowano sequel – „Galimatias, czyli kogel-mogel II”.
  • Fani obu filmów po latach wytykają twórcom scenariuszowe niedociągnięcia.

„Kogel-mogel”. Scenariuszowe niedociągnięcia

„Kogel-mogel”, a także kontynuacja filmu – „Galimatias, czyli kogel-mogel II” od dekad należą do grona najbardziej lubianych polskich produkcji. Zabawne sceny i teksty, które z biegiem lat weszły do codziennego języka (jak choćby słynne: „Marian, tu jest jakby luksusowo”) sprawiły, że dość szybko zyskały one status komedii kultowych i do dziś wręcz nie schodzą z ekranów. Coraz więcej widzów, analizując kolejne powtórki, zwraca jednak uwagę na liczne błędy i nieścisłości scenariuszowe. W sieci można trafić na wiele komentarzy, w których współcześni kinomaniacy wytykają produkcji rażące „wtopy”. Oto kilka z nich.

Quiz: Czy te 15 kultowych filmów z PRL-u pamięta tylko starsze pokolenie?

1/15 Kto jest reżyserem filmu "Człowiek z marmuru?

Widzowie zwrócili uwagę na te wpadki dopiero po latach

Zacznijmy od pierwszej części kultowej serii. Wielu fanów produkcji zwraca uwagę na niekonsekwencję w zachowaniu głównej bohaterki – Katarzyny Solskiej. Dziewczyna przez cały film podkreśla, że nigdy nie pije alkoholu, ale kiedy wybiera się ze znajomymi do restauracji, zamawia piwo.

Sporą wpadkę scenarzyści zaliczyli także, rozpisując scenę z udziałem żony docenta Wolańskiego. Kiedy kobieta zamawia taksówkę, by zmienić Kasię w opiece nad Piotrusiem, chce przemieścić się autem z ulicy znajdującej się obok Kolumny Zygmunta na Plac Piłsudskiego. W rzeczywistości miejsca te oddalone są od siebie jedynie o kilkaset metrów.

 

O niedociągnięciach można też mówić, przysłuchując się rozmowie Kasi z Wolańskimi. Kiedy Solska pyta małżonków, co przygotować im na śniadanie – kawę, herbatę, mleko, czy kakao, zamiast odpowiedzi słyszy pytanie docenta: „Można do łóżka?”. Grzecznie odpowiada, że tak i zamyka drzwi, nie dowiadując się ostatecznie, jakie są preferencje jej pracodawców.

Kolejna wpadka ma miejsce już po wyprowadzce Solskiej do Pawła Zawady. Dziewczyna, wdzięczna za pomoc, postanawia przygotować nowemu znajomemu kolację. Najpierw wybiera się jednak na targ, gdzie kupuje kwiaty. W pierwszej ze scen widzimy, że wybrała cztery żółte róże i jedną różową. Na stole, w domu Zawady, jeden z kwiatów ma już inny kolor – zamiast różowej, widzimy czerwoną różę.

Technicznych niedopatrzeń było jednak zdecydowanie więcej. Wielu fanów produkcji do dziś zwraca uwagę na błędy z drugiej odsłony serii, a te dotyczą przede wszystkim auta Pawła i Kasi Zawadów. Para jeździ zielonym volkswagenem, jednak samochód w różnych scenach ma inną rejestrację.

Film Polski
Fot.

Źródło: Radio ZET/Party.pl/Plotek.pl