Zamknij

Gwiazdor "Sukcesji" odrzucił role w "Piratach z Karaibów" i "Grze o tron". Dlaczego?

18.01.2022 11:18

Brian Cox - gwiazdor serialu "Sukcesja", wcielający się w Logana Roya, opowiedział o tym, dlaczego zrezygnował z udziału w "Piratach z Karaibów" i "Grze o tron".

Alan Ruck, Brian Cox, Sarah Snook, Kieran Culkin, Jeremy Strong
fot. Invision/Invision/East News

Serial "Sukcesja" po premierze trzeciego sezonu święci triumfy. Jeden z głównych członków obsady wyznał, że miał okazję zagrać wcześniej w hitowych produkcjach, ale odrzucił propozycje udziału w serii "Piraci z Karaibów" i serialu HBO "Gra o tron". Z jakiego powodu?

"Sukcesja": Brian Cox odrzucił role w "Piratach z Karaibów" i "Grze o tron"

Brian Cox - odtwórca Logana Roya z serialu HBO pod tytułem "Sukcesja" miał okazję zagrać w kilku wielkich hitach, ale świadomie z nich zrezygnował. O swoich decyzja opowiedział na kartach książki "Putting the Rabbit in the Hat".

Jak podaje Collider, Cox spisał niedawno wspomnienia dotyczące swojej kariery i życia. Premiera książki zbiegła się z debiutem trzeciego sezonu "Sukcesji". W "Putting the Rabbit in the Hat" pojawiły się informacje na temat aktora, które nie były wcześniej powszechnie znane.

Okazuje się, że Cox otrzymał propozycję zagrania Roberta Baratheona w pierwszym sezonie "Gry o tron". Nie był jednak zainteresowany występem w serialu, więc finalnie w króla wcielił się Mark Addy. Okazuje się, że po sukcesie "Gry o tron" Cox trochę żałował swojej decyzji.

Często jestem pytany, czy zaproponowano mi rolę w "Grze o tron". A to z tego powodu, że każdy inny aktor był  o to pytany. Odpowiedź brzmi: tak, miałem grać króla o imieniu Robert Baratheon, który najwyraźniej zmarł, po tym, jak został raniony przez knura w pierwszym sezonie. Niewiele wiem o "Grze o tron", więc nie mogę powiedzieć, czy był ważną postacią, i nie zamierzam tego googlować - na wszelki wypadek, bo odrzuciłem tę rolę.

Udział w "Grze o tron" to nie jedyna propozycja jaką dostał Cox. Aktor miał podejrzenia, że twórcy filmów z serii "Harry Potter" chcieli, by zagrał jedną z kluczowych postaci. Przy okazji ukazał kulisy show-biznesu.

Myślę, że ktoś się przyczynił, żebym nie był w "Harrym Potterze", bo wszyscy moi kumple w nim byli. Myślę, że rolę, którą mogłem zagrać, to postać, którą dostał Brendan Gleeson - Szalonooki Moody. Ale w tamtym czasie Brendan był bardziej na topie niż ja i to jest w dużej mierze sposób w jaki działa ten biznes, więc dostał tę rolę. Poza tym jest w niej znacznie lepszy, niż ja bym był.

Kolejną dużą rolą, którą odrzucił Cox była postać Gubernatora w serii "Piraci z Karaibów". Finalnie rolę dostał Jonathan Pryce.

Facetem, który wyreżyserował "Piratów", był Gore Verbinski, z którym pracowałem przy "The Ring". Jest uroczym facetem, ale myślę, że przekreśliłem swoje szanse, odmawiając roli Gubernatora. Byłoby to wielki zastrzyk gotówki, ale ze wszystkich ról w tym filmie, ta była najbardziej niewdzięczna, a ponadto robiłbym potem film za filmem i przegapiłbym wszystkie inne fajne rzeczy, w które byłem zaangażowany w tym czasie.

Jak widać, Coxowi przeszło koło nosa wiele hitowych produkcji, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo udział w "Sukcesji" przyniósł mu należyte uznanie.

Brian Cox kontra Johnny Depp

Co ciekawe Cox wszedł na temat... Johnny'ego Deppa, którego najwyraźniej nie lubi. Najpierw stwierdził, że "Piraci z Karaibów" i tak należą do gwiazdora, a potem rzucił, że Depp jest "przereklamowany". Skrytykował nawet jego występ w "Edwardzie Nożycorękim".

Spójrzmy prawdzie w oczy, jeśli wychodzisz przed kamerę z takimi rękami i bladą twarzą, bliznowatym makijażem - nie musisz już nic robić. I nic nie zrobił. A potem zrobił jeszcze mniej.

Jak widać, mimo tego, że aktor żałował po fakcie, że nie wziął udziału w kilku produkcjach, "Piraci z Karaibów" na pewno nie do nich nie należeli.

loader

RadioZET.pl/Collider