Zamknij
Przyjaciele
Obsada serialu "Przyjaciele" w 1994 r. podczas kręcenia pierwszego sezonu
fot: Warner Bros/Courtesy Everett Collection/East News

Powrót "Przyjaciół" nigdy nie może się zdarzyć. Lepiej do niego nie dopuścić

Maciej Walasek
Maciej Walasek Redaktor Radia Zet
12.05.2022 11:50

Każdy program, który trwa dziesięć sezonów, będzie zawierał kilka żartów lub wątków, które nie spełniają kryteriów danych osób. Myślę, że część krytyki, na przykład prymitywne żarty na temat osób transpłciowych jest całkiem słuszna - mówi Saul Austerlitz, autor książki "Pokolenie Przyjaciół. Zakulisowy obraz kultowego serialu".

Maciej Walasek: Kiedy słyszy pan nazwę serialu "Przyjaciele", to jakie jest pierwsze skojarzenie?

Saul Austerlitz, autor książki "Pokolenie Przyjaciół": Myślę o straconej epoce w amerykańskiej telewizji, kiedy pojedynczy serial, taki jak "Przyjaciele", mógł przyciągnąć uwagę czegoś, co wydawało się być całością kultury popularnej. Żaden serial nie ma już takiego zasięgu, a właśnie dzięki temu kultura amerykańska stała się o wiele bogatsza. Czasami czuję nostalgię za minionymi czasami dominującego centrum, które przyciągało wzrok.

Wiele ciekawostek na temat "Przyjaciół" można znaleźć w internecie. Jak poprzez książkę można zaskoczyć fanów? To musiało być dla pana spore wyzwanie.

Dla mnie największą przyjemnością w pracy nad książką było rozmawianie z wieloma scenarzystami serialu, którzy opowiadali mi zabawne historie na temat swojego czasu spędzonego na planie "Przyjaciół" oraz o swoich osobistych powiązaniach z fabułą serialu, o których nigdy wcześniej nie słyszałem. To było dla mnie przypomnienie, że "Przyjaciele" są dla nich pracą nad serialem, jak na każdym innym. Tak naprawdę chciałem opowiedzieć ich historię i udokumentować rzemiosło, które weszło w pisanie odcinków.

Skąd wziął się fenomen serialu "Przyjaciele"?

"Przyjaciele" rozgrywają się w wyimaginowanym Nowym Jorku, przekształconym w małe miasteczko. Widzimy te same osoby, które wchodzą i wychodzą z tej samej kawiarni. Myślę, że w tej idei było coś kojącego, mówiącego, że życie w mieście jest takie łatwe i spokojne. Podejrzewam, że coś podobnego dzieje się tutaj, jeśli chodzi o eksport amerykańskiej kultury za granicę w tym łatwo przyswajalnym formacie.

Dlaczego po prawie 30 latach "Przyjaciele" dalej cieszą się ogromną popularnością?

Myślę, że "Przyjaciele" to wyjątkowo dobrze wykonany serial, biorąc pod uwagę scenariusz, grę aktorską. Dzięki temu przetrwał próbę czasu. Szczególnie fascynujące jest obserwowanie, jak serial jest przytłaczająco popularny także wśród młodszych fanów.

Co jest tego przyczyną?

Podejrzewam, że dzieje się tak dlatego, że "Przyjaciele" są czymś w rodzaju życiowego przewodnika do przyszłości: pierwsza miłość, pierwsze złamane serce, pierwsza praca i cała reszta. Dodatkowym elementem jest też ta pocieszająca fantazja, w której odkrywamy, że nawet po 30-tce, kiedy ludzie mają już własne rodziny, włączają "Przyjaciół", oglądając ich jedząc śniadanie.

"Przyjaciele" są czymś w rodzaju życiowego przewodnika do przyszłości: pierwsza miłość, pierwsze złamane serce, pierwsza praca i cała reszta

Czy jakiś serial np. z Netflixa będzie w stanie dorównać temu, co osiągnęli "Przyjaciele", czy raczej to już jest niemożliwe?

Warto zauważyć, że niezwykłą popularnością, zwłaszcza wśród młodszych widzów cieszą się takie seriale jak "Przyjaciele" czy "Biuro". Wystarczy posłuchać, jak fani mówią o tych serialach, z jaką ekscytacją o nich opowiadają. To mnie zaskakuje i udowadnia, że nawet, jakbyśmy włożyli o wiele więcej wysiłku w stworzenie nowych "Przyjaciół", to ten serial nie wyzwalałby takich samych odczuć i towarzyszącej charakterystycznej atmosfery.

Zachwycamy się "Przyjaciółmi", mówimy, że jest to ponadczasowy serial, wymieniając jego zalety, ale jakie są wady tej produkcji?

Warto podkreślić, że "Przyjaciele" nie wymyślili koła na nowo. To nie była kopia "Kronik Seinfelda". To był serial komediowy o dobrze usytuowanych dwudziestoparolatkach z dużą ilością wolnego czasu i nadmiernym "zafiksowaniem" o miłosnym życiu innych i byli w tym bardzo dobrzy. Jeśli chodzi o fabułę, to od czasu do czasu zdarzają się w niej błędy. Mam tu na myśli pomysł na połączenie w parę Joeya i Rachel, co dla mnie osobiście nie powinno się zdarzyć. Ogólnie rzecz biorąc, jestem pod wrażeniem tego, jak "Przyjaciele" wciąż wydają się przemawiać do widzów, których nie było jeszcze na świecie w dniu premiery serialu, a nawet do tych fanów, którzy urodzili się dawno po ostatnim odcinku dziesiątego sezonu.

Chociaż młodzi widzowie są zafascynowani "Przyjaciółmi", wielu z nich skrytykowało serial, nazywając go niepoprawnym politycznie. Dla niektórych podrywacz Joey jest zboczeńcem, nie podobają im się żarty z otyłych ludzi (Monica). Czy to nie przesada?

Każdy program, który trwa dziesięć sezonów, będzie zawierał kilka żartów lub wątków, które nie spełniają kryteriów danych osób. Myślę, że część krytyki, na przykład prymitywne żarty na temat osób transpłciowych jest całkiem słuszna. Jednak inne z tych rzeczy, jak sprośne dowcipy Joeya i Chandlera, być może są lepiej rozumiane jako wytwór Davida Crane'a – homoseksualisty, opowiadającego dowcipy o dziwności związków heteroseksualnych mężczyzn.

Czy w związku z krytyką w przyszłości "Przyjaciele" mogą zostać ocenzurowani?

Serial raczej pozostanie w niezmienionej formie i nie będzie podlegał żadnej cenzurze, przynajmniej w Stanach Zjednoczonych. Są dowcipy, które wydają się prymitywne jak na współczesne standardy, ale wydaje się, że w większości "Przyjaciele" dobrze się "zestarzeli", wychodząc z czasów i myślenia z lat 90. ubiegłego wieku do czasów współczesnych, przez co wciąż ma posłuch u młodszych odbiorców.

Książka "Pokolenie Przyjaciół" od Wydawnictwa SQN
fot. mat. prasowe/Wydawnictwo SQN

Przez to możemy powiedzieć, że "Przyjaciele" są bardziej postępowi czy stają się synonimem zła?

To pierwsze, są postępowi. "Przyjaciele" są dość starannie apolityczni, pomimo okazjonalnych odniesień do ówczesnego sekretarza prasowego Białego Domu, George'a Stephanopoulosa. Jednak twórcom serialu należy oddać to, w jaki sposób przedstawili odcinek o ślubie lesbijek, który wyprzedził swój czas. Tak jak historia Rachel, która uciekła z nudnego, ponurego życia na przedmieściach i zaczęła brać sprawy w swoje ręce, stawiając na własne decyzje i wybory, budzi feministyczną świadomość, co udowadnia, że "Przyjaciele" są postępowi i wyprzedzili swoją epokę.

Jak dziś mogliby wyglądać "Przyjaciele", gdyby byli tworzeni w czasach współczesnych?

Mówi się, że twórcy "Przyjaciół" zdecydowali się nie wskrzeszać serialu po latach, ale zamiast tego zorganizowali odcinek specjalny "Przyjaciele. Spotkanie po latach" z okazji 25. rocznicy od premiery serialu. Jeden z twórców powiedział mi, że gdyby "Przyjaciele" mieli wrócić, to ludzie po 50-tce, musieliby zachowywać się jak ludzie mający po 20-pare lat, co byłoby dziwne i dość niepokojące. W związku z tym 50-latkowie musieliby zachowywać się jak na swój wiek przystało, co może byłoby innym, wspaniałym projektem, ale całość wyglądałaby zupełnie inaczej, niż oryginalni "Przyjaciele", których znamy. Myślę, że zupełnie nowi "Przyjaciele" byliby intrygującym eksperymentem myślowym. Jednak projekt i temat przewodni musiałby być bardziej zróżnicowany, niż oryginalna seria. Podejrzewam, że mogłaby bardziej polegać na zaangażowaniu się w prawdziwe problemy nowojorczyków, niż zrobili to "Przyjaciele".

Saul Austerlitz - pisarz, prowadzący zajęcia z pisania i historii sztuki komicznej na Uniwersytecie Yale oraz do należącej do Uniwersytetu Nowojorskiego Tisch School of the Arts, które wcześniej ukończył. Jego artykuły można znaleźć w takich magazynach jak "The New York Times", "Rolling Stone", "Los Angeles Times" i "Esquire". Napisał cztery inne książki, w tym "Just a Shot Away" i "Sitcom".

Maciej Walasek
Maciej Walasek

Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Łódzkim. Sportem pasjonuje się od dziecka. Od lat śledzący wydarzenia ze świata piłki nożnej, siatkówki, Formuły 1 i skoków narciarskich. Gdy tylko ma okazję, dzieli się sportowymi wydarzeniami z każdym, kogo napotka na swojej drodze. Uparcie wierzy w sukces polskich piłkarzy na mundialu i tytuł mistrza świata F1 dla Roberta Kubicy. Kiedy okazało się, że na karierę sportowca jest już za późno, postanowił, że zamiast medali, będzie dostarczał kibicom samych dobrych wiadomości o sukcesach polskich zawodników na sport.radiozet.pl.
Prywatnie miłośnik aktywnego spędzania wolnego czasu, podróży i dobrej muzyki.
Twitter: @maciej_walasek
E-mail: maciej.walasek@radiozet.pl