Zamknij

Zwrot akcji ws. śmierci na planie „Rust”? Alec Baldwin oskarża

Anna Skalik
17.08.2022 19:41
Alec Baldwin
fot. Instagram/@alecbaldwininsta/screen

To już blisko dziesięć miesięcy od tragedii na planie filmu "Rust" z udziałem Aleca Baldwina. Śledztwo w sprawie śmiertelnego postrzelenia operatorki na planie trwa. Tymczasem aktor, który dzierżył feralną broń, oskarża prasę.

Jesienią w mediach pojawiły się wieści o dramatycznym wypadku na planie filmu „Rust”, w którym jedną z głównych ról gra Alec Baldwin. W jednej ze scen bohater, grany przez aktora, wyciąga broń. Niestety podczas odgrywania ujęcia okazało się, że pistolet, który miał być jedynie filmowym rekwizytem, jest naładowany ostrą amunicją. Baldwin strzelił, czego rezultatem było śmiertelne postrzelenie 42-letniej operatorki Halyny Hutchins. Padł jeszcze jeden strzał, który ugodził 48-letniego reżysera – Joela Souzę. Mężczyzna trafił do szpitala, który po pewnym czasie opuścił z niewielką raną postrzałową ramienia. Jednak Huthins nie udało się uratować.

Po tym, jak zmarła operatorka „Rust”, w mediach zaczęły pojawiać się doniesienia o różnych zaniedbaniach na planie filmu, a także o tym, jak nagminne są wypadki na planach filmowych. Na Baldwina z kolei spadł olbrzymi hejt. Aktor był zszokowany tym, co się stało i przez długi czas nie mógł dojść do siebie.

Zobacz także: Anna Popek pozytywnie o inflacji. Dziennikarka TVP ujawnia plusy drożyzny

Zwrot akcji ws. śmierci na planie „Rust”. Alec Baldwin oskarża

Wkrótce ruszyło śledztwo w tej sprawie, które ujawniło szereg nieprawidłowości na planie „Rust”. Z kolei rodzina zmarłej Heleny Hutchins postanowiła pozwać aktorka, obwinianego o pociągnięcie za spust. Sam Baldwin przyznał, że śmierć kobiety jest najgorszym, co przytrafiło mu się w życiu. Podkreślał, że nie pociągnął za spust, jednak nie odżegnywał się od tragedii.

Niestety w ostatnich dniach opublikowane zostały raporty FBI, zawierające ustalenia na temat zdarzenia na planie „Rust”. Okazuje się, że gwiazdor może zostać pociągnięty do odpowiedzialności, bo gdyby nie pociągnął za spust, nie doszłoby do wystrzału – ustalili śledczy.

Od razu zareagował adwokat Baldwina, który zaznaczył, że już podczas testów pistolet wystrzelił sam, bez pociągnięcia za spust. Teraz wypowiedział się sam gwiazdor, który odpiera zarzuty. Jak twierdzi, nie pociągnął za spust. Oskarżył też media o próbę linczu.

W rozmowie z byłym dziennikarzem CNN, Chrisem Cuomo, Baldwin podkreślił, że za tragedią stoi m.in. „śmieciowa prasa”. Stwierdził, że nie chce już z nikim rozmawiać, bo o całej sprawie mówią przede wszystkim ci, których nie było na miejscu tragedii.

Dziennikarstwo się zmieniło. (...) Nie chcę już z nikim rozmawiać. Wszystko stało się pożywką do tępienia i anulowania kolejnych osób. Nie ma znaczenia, co robisz. Ci, których rolą jest cię dopaść, to cię dopadną – powiedział aktor.

Gwiazdor podkreślił, że osoba, która była odpowiedzialna za bezpieczeństwo na planie, dała mu pistolet, przekonując, że w środku nie ma ostrej amunicji.

Człowiek, który pilnował bezpieczeństwa na planie filmu, oświadczył, że pistolet był nieszkodliwy, kiedy mi go przekazał. Mówił, że ma w środku ślepaki – zaznaczył aktor.

Sprawą cały czas zajmują się śledczy.