Zamknij

Rutkowski o rzekomych podsłuchach u Cichopek i Kurzajewskiego. Wie, kto mógłby to nagrać

Anna Skalik
27.04.2022 12:31
Krzysztof Rutkowski
fot. Instagram/Krzysztof Rutkowski/screen

Krzysztof Rutkowski przeanalizował nagrania z podsłuchów, które w ostatnich dniach anonimowe źródło miało przesłać do mediów. Ma być na nich słychać rozmowę Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego. Były detektyw ma swoją teorię temat tego, kto i jak mógłby to nagrać.

Krzysztof Rutkowski to były detektyw, celebryta i osobowość medialna, który już od lat z powodzeniem funkcjonuje w polskim show-biznesie, często komentując różne sytuacje i wydarzenia, także z udziałem innych celebrytów. Na przykład jakiś czas temu apelował do Edyty Górniak, by "zmieniła dostawcę kawy, bo przewraca się jej w głowie". Sam Rutkowski oraz jego komentarze - a także słynne "kwadratowe" włosy - niejednokrotnie są obiektem żartów internautów. W ostatnich tygodniach komentujący zastanawiają się, czy aby byłemu detektywowi wreszcie uda się wyjechać do Ukrainy, by nieść pomoc - jak to zapowiadał już przed kilkoma tygodniami - zanim wojna się zakończy. (Ostatecznie do wyjazdu po wielu dniach doszło).

Teraz Krzysztof Rutkowski postanowił przyjrzeć się sprawie rzekomego podsłuchiwania rozmów Cichopek i Kurzajewskiego. Przypomnijmy, że w ostatnich dniach taka wieść rozniosła się w mediach po publikacji "Super Expressu", gdzie ujawniono, jakby do kilku redakcji anonimowe źródło przesłało rzeczone nagrania, zarejestrowane potajemnie.

Zobacz także: Katarzyna Cichopek może zostać zwolniona z "PnŚ"? "Niektórzy chcą się jej pozbyć"

Krzysztof Rutkowski rozgryzł, kto i jak mógłby podsłuchiwać Cichopek i Kurzajewskiego

W rozmowie z "Faktem" były detektyw skomentował sprawę nagrań. Zgodnie z jego teorią, podsłuchy mogły być zainstalowane w samochodzie mężczyzny - w zagłówku czy lampce.

Na pewno jest wykonane w samochodzie mężczyzny. Nagrywa prawdopodobnie osoba, która prowadzi ten samochód. Inna możliwość: w samochodzie mężczyzny jest umieszczone urządzenie podsłuchowe, możliwe, że w zagłówku lub lampce, co jest możliwe, jeśli ta rozmowa uderza także w interes tego mężczyzny - wytłumaczył były detektyw.

Jak twierdzi Rutkowski, urządzenie podsłuchowe mogło być zainstalowane w aucie Kurzajewskiego, a nagrana rozmowa odbywać się miała przez telefon - stąd głos kobiety miał być mało wyraźny. Zdaniem detektywa, skorzystano z urządzeń do rejestracji dźwięku, a nie oprogramowania szpiegującego.

Na pewno nie jest tu zastosowany Pegasus, bo słychać by było jednakowy dźwięk. Tu słowa mężczyzny są głośniejsze niż te kobiety. Środki rejestracji bardzo często stosuje się właśnie w samochodzie, bo tam ludzie są wyluzowani - wytłumaczył Krzysztof Rutkowski.