Zamknij

Piotr Jacoń zbulwersowany słowami sądu o jego transpłciowej córce. "Dano jej w twarz"

17.05.2022 17:06
Piotr Jacoń
fot. Instagram:@piotr_jacon

Piotr Jacoń ma transpłciową córkę. W gdańskim Sądzie Okręgowym zapadł wyrok w sprawie uzgodnienia płci Wiktorii i choć jest on dla niej satysfakcjonujący, dziennikarz nie kryje oburzenia. "Forma ogłoszenia tego wyroku jest dla nas powodem bólu i dowodem na bezmyślną (lub zamierzoną) opresyjność państwa polskiego" - komentuje prowadzący "Bez polityki". 

Rok temu Piotr Jacoń wyznał, że ma transpłciową córkę. Dziennikarz związany z TVN24 zrealizował reportaż "Wszystko o moim dziecku" oraz wydał książkę "My, trans", w której opisał problemy, z jakimi mierzą się osoby transpłciowe w Polsce i ich bliscy.

Dziennikarz poruszył m.in. temat bezdusznych procedur prawnych. Jak wspominał, aby osoby transpłciowe mogły zostać uznane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, muszą pozwać swoich rodziców do sądu o to, że niepoprawnie wskazali płeć swojego dziecka przy narodzinach. W efekcie dochodzi do nieprzyjemnej rozprawy, podczas której rodzina zostaje rozdzielona na dwie wrogie sobie strony. 

Byliśmy bardzo zestresowani, spięci. Wchodzimy na salę, trzymając się za ręce, i pierwszy komunikat, który słyszymy od sądu, to, że pani powinna usiąść po tej stronie, a państwo naprzeciwko. Jako oskarżeni i strona pozywająca - opisywał spotkanie w sądzie Piotr Jacoń.

W dodatku córka dziennikarza zmuszona była przedstawić się przed sądem swoim dawnym imieniem. 

Córka stanęła przed sądem i musiała na głos wypowiedzieć swoje stare imię. Zrobiła to szeptem. Sąd poprosił, aby powiedziała głośniej. I w tym momencie się rozpadła. Zaczęła płakać - opowiadał Piotr Jacoń.

Piotr Jacoń oburzony tym, jak sąd określił jego transpłciową córkę

W końcu Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok w sprawie uzgodnienia płci córki Piotra Jaconia. Choć był on satysfakcjonujący, dziennikarz jest oburzony sformułowaniami, jakich użyto wobec Wiktorii w sporządzonym akcie.

W imieniu Rzeczpospolitej Polskiej mojej Córce dano w twarz - podsumował sprawę w instagramowym wpisie. 

Prowadzącego "Bez polityki" zdenerwowało to, że sąd nadal posługiwał się określeniami wskazującymi na płeć męską, a nawet raz nazwał Wiktorię "synem płci żeńskiej". 

Po roku od złożenia przez Wiktorię pozwu przeciwko nam (w sprawie o uzgodnienie płci) Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok. I choć jest on po naszej myśli, to forma ogłoszenia tego wyroku jest dla nas powodem bólu i dowodem na bezmyślną (lub zamierzoną) opresyjność państwa polskiego. [...] Choć sędzia przyznała mojej Córce rację - że jest płci żeńskiej - to w tym jednym zdaniu dwukrotnie nazwała ją powodem (a nie powódką). I raz synem. Dwukrotnie także użyła jej starego imienia, o którym osoby transpłciowe nie przypadkiem mówią, że to deadname - bulwersuje się we wpisie Piotr Jacoń. 

Dziennikarz przypomniał, że zmuszanie osób transpłciowych do używania deadname jest powodem społecznej dysforii, prowadzącej często do depresji, a nawet samobójstw. 

Sędzia BGS powinna to wiedzieć. Zwłaszcza że na pierwszej rozprawie zaraz po tym, jak rozdzieliła nas z Córką - nam każąc usiąść na ławce dla pozwanych, a Wiktorii po drugiej stronie - podkreślała, że wie, jak to trudna emocjonalnie sprawa, bo miała już takich kilka. Mimo tego doświadczenia sędzia BGS napisała, że moja Córka jest... synem płci żeńskiej. Ku..wa! Ja pie...dolę! - oburzył się. 

Jak podkreślił we wpisie Jacoń, jego córka z upragnieniem czekała na decyzję sądu otwierającą jej drogę do nowego dowodu osobistego z nowym peselem, czyli formalnego uznania jej prawdziwej tożsamości. Niestety radość Wiktorii przygasła po zderzeniu z urzędniczą rzeczywistością. 

Żeby jednak odebrać to sądowe pismo na poczcie, będzie musiała pokazać stary dowód, ze starym imieniem i nieaktualnym zdjęciem. Pani w okienku być może wyda list od ręki. Ale jest bardzo prawdopodobne, że wcale nie ściszając głosu zapyta moją blond długowłosą Córkę o pięknych oczach: Czy ten dowód to pana? - pisze Jacoń.

"Nie potrafię się cieszyć" - mówi Wiktoria, gdy dzwonimy, że do nas pismo dotarło. "Apatia to najlepsze uczucie, na jakie mnie stać. Tyle razy na różnych etapach tego procesu płakałam z rozpaczy i ze szczęścia, że teraz nie mam siły. Ani na uśmiech, ani na łzy" I tak właśnie w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej mojej Córce dano w twarz. Zrobiła to sędzia BGS - podsumowuje dziennikarz TVN24.

Na koniec Piotr Jacoń zwrócił się do paru wpływowych osób.

Może coś z tym zrobimy? - zapytał Donalda Tuska, Szymona Hołownię, Joannę Muchę, Krzysztofa Śmiszka, Anję Rubik oraz byłego rzecznika praw obywatelskich, Adama Bodnara.

Wymienieni jeszcze nie zareagowali, ale mnóstwo internautów zaczęło udostępniać wpis w swoich relacjach. Dziennikarza wsparły znane osobistości oraz aktywiści, którzy podobnie jak on, są oburzeni misgenderingiem w polskiej przestrzeni publicznej. 

Te polskie gwiazdy dokonały coming outu
10 Zobacz galerię
fot. Iliya Pitalev/SPUTNIK Russia/East News