Zamknij

Na weselu Karoliny Pisarek wybuchł pożar. Patricia Kazadi ujawnia: „Wszyscy zaczęli uciekać”

Anna Skalik
28.06.2022 11:48
Patricia Kazadi
fot. Instagram/karolina_pisarek/kazadi_official/screen

Ślub Karoliny Pisarek był towarzyskim wydarzeniem ostatnich dni. Uroczystość odbyła się z wielką pompą, ale okazuje się, że nie zabrakło też nieprzewidzianych zdarzeń. Podczas prezentacji tortu wybuchł pożar. Sytuację zrelacjonowała Patricia Kazadi.

Ślub Karoliny Pisarek był towarzyskim wydarzeniem ostatnich dni. Uroczystość odbyła się z wielką pompą, a państwo młodzi nie szczędzili środków na zapewnienie gościom najlepszych atrakcji. Zgodnie z doniesieniami, wydali na wszystko nawet milion złotych. Wesele w pałacyku, sztuczne ognie i pokazy barmańskie - no i trzy kreacje panny młodej. To wszystko musiało kosztować.

Jednak zwykle nawet podczas najlepiej zaplanowanych wydarzeń dochodzi do nieprzewidzianych sytuacji. Na przykład tuż przed niedawnym ślubem Britney Spears na posesję wtargnął jej były mąż z zamiarem popsucia całej imprezy. U Pisarek z kolei doszło do pożaru. O wszystkim opowiedziała Patricia Kazadi, która gościła na wydarzeniu.

Zobacz także: Córka Aleca Baldwina i Kim Basinger została zgwałcona. „Byłam nieprzytomna”

Na ślubie Karoliny Pisarek wybuchł pożar. Patricia Kazadi ujawniła szczegóły

Jak przyznała, początkowo nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że pożar nie jest żadnym elementem weselnych atrakcji. Wszystko przez to, że doszło do niego podczas prezentacji ślubnego tortu. Balony pękły z głośnym hukiem a z głośników dobiegała piosenka Beyonce. Piosenkarka w pewnym momencie krzyczy "boom!" – wszystko dobrze do siebie pasowało i nikt nie podejrzewał, że to nieplanowana sytuacja. Dopiero kiedy zaczęło się robić gorąco, a ludzie zaczęli uciekać, było wiadomo, że sytuacja naprawdę wymaga szybkich działań.

Pożar był, nie ma co udawać, bo o tym wszyscy wiedzą. Na pewno było to ciekawe doświadczenie. Byliśmy przekonani, że to część efektów specjalnych. Wjechał tort, pojawiła się piosenka Beyonce. Ona tam śpiewa: "Boom", wybuchły balony, więc myśleliśmy, że to jakaś część atrakcji. No ale zaczęło się robić ciepło i pomyśleliśmy: "No fajny efekt, ale niebezpieczny, bo gorąco jest". No i powoli wszyscy zaczęli uciekać, więc to było, no, ciekawe – zrelacjonowała Kazadi.

Na szczęście nikomu nic się nie stało, a cała impreza była niezwykle udana.

Oczywiście, że nie byli zadowoleni, bo nikt nie chce mieć pożaru na swoim weselu, ale zostało to szybko ogarnięte. Organizatorzy ugasili pożar, my zostaliśmy wyprowadzeni do pięknego ogrodu, no a potem wróciliśmy i bawiliśmy się do końca – wyjaśniła celebrytka.