Zamknij

Milionerzy: to zawsze jest wycinane. Hubert Urbański zdradza kulisy programu

Klaudia Bochenek
07.04.2022 16:10
Milionerzy Hubert Urbański
fot. Mateusz Jagielski/East News

Milionerzy” już od 1999 roku, z dwiema przerwami, można oglądać na antenie TVN. Wyemitowano ponad 1200 odcinków, a zasady są banalnie proste: odpowiedzieć na 12 pytań z wiedzy ogólnej, aby wygrać milion złotych. Hubert Urbański zdradził, czego widzowie nigdy nie zobaczą na antenie – pewne rzeczy są wycinane.

Program „Milionerzy” niezmiennie od samego początku jest prowadzący przez Huberta Urbańskiego. W wywiadzie dla „Plejady” zdradził, co widzi na swoim monitorze oraz co nie ma szans trafić do emisji. Widzowie TVN muszą obejść się smakiem, a świadkami są jedynie goście w studiu. Chodzi dokładnie o momenty, kiedy jeszcze na fotelu nie usiądzie zawodnik.

Zobacz także: Zwycięzca "Milionerów" nie dostał miliona. Zdradza, ile tak naprawdę wynosi przelew z TVN

Milionerzy: Hubert Urbański ujawnia kulisy programu TVN

Hubert Urbański podczas oprowadzania po studiu wytłumaczył, że zawodnik na swoim monitorze widzi tylko swój stan konta, dostępne koła ratunkowe oraz pytanie wraz z możliwymi odpowiedziami. Z kolei prowadzący widzi to samo, ale posiada jeszcze dodatkowe informacje odnośnie osoby odpowiadającej na pytania – np. skąd i z kim przyjechał oraz ile pytań ma przed sobą.

Hubert Urbański przyznał, że na monitorze ma „bardzo ważny kwadrat”, na którym pojawia się informacja, która odpowiedź jest poprawna. „Wyskakuje” dopiero wtedy, kiedy zawodnik zaznaczy swój wybór. Tak więc prowadzący do samego końca sam nie zna prawidłowej odpowiedzi na pytania. Na monitorze prowadzącego jest też specjalne szare pole, w którym pojawiają się różne uwagi. Chodzi np. o powiadomienie o przerwie czy poprawienie ubioru.

Po dobrej odpowiedzi na pytanie eliminacyjne często robi się cięcie. Potrzebne są duble, ponieważ zawodnik czasem zbyt późno zareaguje, konieczne jest też przypięcie mikrofonów. Wtedy też osoba towarzysząca musi udać się do osobnego pomieszczenia, skąd odbiera ewentualny „telefon do przyjaciela”.

- Jest coś, czego zwykle nie pokazujemy, ale warto byście o tym wiedzieli. Otóż pada pytanie eliminacyjne, cztery możliwości do wyboru, zawodnicy układają swoją kolejność i okazuje się, że nikt nie zaznaczył poprawnej kolejności. Jest to zawsze moment konsternacji, który kończy się tym, że my informujemy, że poprawna kolejność jest taka, nikt jej nie zaznaczył i w związku z tym ten element eliminacji wycinamy i proponujemy zawodnikom kolejne zadanie eliminacyjne aż do skutku wyjawia Hubert Urbański.

- W naszej historii zdarzyło się może 2-3 razy, że dwa razy z rzędu nikt nie zaznaczył poprawnej kolejności – dodaje prowadzący.

RadioZET.pl/Plejada.pl

Galeria
9 Zobacz galerię
fot. EAST NEWS