Zamknij

Maja Ostaszewska była na granicy depresji. Padły mocne słowa: "Nie mogłam spać"

20.01.2022 09:20
Maja Ostaszewska
fot. Instagram.com/ Maja Ostaszewska

Maja Ostaszewska gościła niedawno w programie Magdy Mołek "W moim stylu". Aktorka opowiedziała m.in. o swoim aktywizmie. Przyznała, że przez wydarzenia dziejące się na granicy polsko-białoruskiej, była na granicy depresji.

Maja Ostaszewska jest gwiazdą, która mocno angażuje się zarówno w politykę, sprawy kobiet, jak i prawa zwierząt. W ostatnim czasie aktorka bardzo dużo czasu poświęciła na pomoc migrantom. Gwiazda relacjonowała swoje działania w mediach społecznościowych. Jej pomoc na granicy polsko-białoruskiej nie wszystkim się podobała. Aktorka krytykowana była m.in. przez Telewizję Polską.

Maja Ostaszewska była na granicy depresji. Padły mocne słowa

Ostaszewska gościła ostatnio w programie Magdy Mołek "W moim stylu". W rozmowie z dziennikarką podkreśliła, że pomoc innym daje jej energię do życia.

"Muszę ci powiedzieć, że mam taką konstrukcję, że pewnie ciężko by mi się było uśmiechać i mieć tę energię, gdybym nie działała. Dla mnie to jest też ulga. Więc ja pomagam, robię coś dobrego dla innych" - wyznała aktorka.

Maja zdradziła, że zanim włączyła się w pomoc migrantom, była na granicy depresji.

"Powiem ci szczerze, że zanim włączyłam się tak mocno np. w pomoc na granicy, ja byłam na granicy depresji" - powiedziała Ostaszewska.

Gdy gwiazda myślała o potrzebujących dzieciach w lesie, zbierało się jej na płacz.

"Naprawdę nie mogłam spać, ryczałam co chwilę, robiłam ciepłą herbatę mojej córeczce rano, albo kakao, żeby się rozgrzała, zanim wstanie i natychmiast myślałam o tych dzieciach w lesie i po prostu ryczałam jak głupia, jakoś tak ukradkiem. Koszmar jakiś. Więc nie ukrywam, że te działania bardzo mi pomogły" - powiedziała Maja.

Gwiazda przyznała, że nie potrafiłaby siedzieć z założonymi rękami, wiedząc, że ktoś tak bardzo potrzebuje pomocy.

"Zawsze o tym pamiętajmy, że jeśli pomagamy, to działamy też dla siebie. Możemy sobie powiedzieć: no ale zrobiłam coś. Bo to jest okropne, jak wiemy, że się dzieje coś złego, że mogliśmy pomóc i nie pomogliśmy. I oczywiście moglibyśmy przed światem oszukiwać, że nas to nie obchodzi, ale samych siebie nie oszukamy" - wyznała.

Cała rozmowa była bardzo poruszająca. Gdy Ostaszewska mówiła, że nie mogła spać w nocy, myśląc o umierających na granicy migrantach, Mołek wyznała, że towarzyszyły jej podobne emocje.

"Boże, przeszłam to samo" - mówiła ze łzami w oczach.