Zamknij

Maciej Maleńczuk skazany. Artysta przegrał po półtorarocznym procesie

17.12.2020 21:53
Maciej Maleńczuk
fot. Michal Wozniak/East News

Maciej Maleńczuk został uznany winnym naruszenia nietykalności cielesnej działacza anti-choice. Proces trwał półtora roku. Sprawa dotyczyła wydarzeń z 2016 roku, kiedy to na rynku w Krakowie odbywał się protest przeciwko wypowiedzeniu przez rząd konwencji antyprzemocowej, zorganizowany przez Partię Razem. Obok obywała się niewielka demonstracja Fundacji Pro - Prawo do życia. Maleńczuk miał jednego z jej uczestników uderzyć w żuchwę.

Maciej Maleńczuk, po trwającym blisko półtora roku procesie, został uznany winnym naruszenia nietykalności cielesnej działacza anti-choice. Wydarzenia miały miejsce w grudniu 2016 roku. Chodziło o sytuację, w której artysta miał uderzyć w żuchwę osobę trzymającą antyaborcyjny baner. Ogłoszenie wyroku odbyło się bez udziału dziennikarzy, a oświadczenie w tej sprawie przekazała do PAP adw. Marta Lech, reprezentująca Maleńczuka.

Zobacz także: Piosenki świąteczne są szkodliwe dla zdrowia? Naukowcy ostrzegają słuchaczy

Maciej Maleńczuk skazany za naruszenie nietykalności cielesnej

Jak wynika z oświadczenia, Maleńczuk miał wcześniej wytoczyć działaczowi anti-choice proces o zniesławienie. Zarzut został oddalony, co uzasadniano chorobą, z powodu której działacz Fundacji Pro - Prawo do życia w momencie zdarzenia nie rozpoznawał znaczenia swojego czynu ani nie mógł pokierować swoim zachowaniem.

Adwokat Marta Lech przybliżyła wydarzenia z 2016 roku: "Sąd przyjął, że pokrzywdzony słowami: "s... ch..." bronił trzymanego przez siebie baneru antyaborcyjnego, a także, że nie stanowiły one prowokacji. Cała demonstracja, zdaniem sądu, nie miała charakteru prowokacyjnego, a Maleńczuk po tych słowach po prostu uderzył".

Zdaniem adw. Lech, reprezentującej Maleńczuka, artysta przyznał się do naruszenia nietykalności cielesnej, ale w jego opinii zrobił to "w ramach odpierania ataku". Marta Lech wyjaśnia, że kwestią, która w postępowaniu wydaje się być zaskakująca, jest fakt, iż "Pokrzywdzony nigdy nie przedstawił żadnych zdjęć rzekomych obrażeń, obdukcji lekarskiej, natomiast bezpośrednio po tym zdarzeniu skontaktował się z kancelarią prawną z organizacji Ordo Iuris, która go reprezentowała go w toku dalszego postępowania i podejmowała wszystkie czynności".

Adwokat Lech ujawniła wersję zdarzeń swojego klienta, zgodnie z którą "Maleńczuk co prawda podszedł do działaczy z pytaniem, co robią na Rynku z banerami, za co miał zostać zaatakowany wulgarnymi słowami. W reakcji na to muzyk uderzył w baner, co spowodowało, że pro-lifer ruszył w stronę artysty, a ten po prostu go odepchnął". Jak podkreśla obrończyni Macieja Maleńczuka, jego wersję zdarzeń potwierdzają świadkowie, których zeznania nie zostały wzięte pod uwagę.

"W demokratycznym państwie prawa nie jest rzeczą oskarżonego dowodzenie swojej niewinności. Nigdy nie zgodzę się, że to Maleńczuk miał cokolwiek udowadniać" - dodała adw. Marta Lech.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Artysta został skazany na sześć tysięcy zł grzywny, tysiąc zł zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego, a także pokryć koszty zastępstwa procesowego strony przeciwnej. Adwokat pokrzywdzonego zapowiada rozważenie apelacji i domaganie się wyższej kary.

RadioZET.pl/PAP/Onet/AS