Zamknij

Łągwa zbankrutował przez Wiśniewskiego? Spłacał jego długi. "To trwało jakieś 10 lat"

Anna Skalik
13.05.2022 21:08
Jacek Łągwa
fot. Jan BIELECKI/East News

Jacek Łągwa od wielu lat jest bliskim przyjacielem Michała Wiśniewskiego, z którym należą do grupy "Ich Troje". Wspierał go, kiedy ten zmagał się z problemami finansowymi. Niestety i jemu przyniosło to kłopoty.

Jacek Łągwa to multiinstrumentalista, kompozytor i artysta. Na koncie ma solowe dokonania muzyczne, ale najbardziej znamy go z grupy "Ich Troje", w której występuje od 25 lat razem z Michałem Wiśniewskim oraz towarzyszącą im wokalistką (na przestrzeni lat było ich kilka). Choć obaj panowie mocno się od siebie różnią, to mimo tego udało się im zawiązać mocną przyjaźń i trwać w jednym zespole przez tyle lat.

Nie jest tajemnicą, że poza współpracą zawodową i artystyczną Łągwę i Wiśniewskiego łączy prywatna zażyłość. Okazuje się, że jest ona na tyle bliska, że Łągwa zdecydował się nawet wesprzeć swojego czerwonowłosego kolegę w poręczeniu kredytu. Niestety, nie wyszedł na tym dobrze, o czym opowiedział w niedawnym wywiadzie.

Zobacz także: Jacek Łągwa zmagał się z tętniakiem mózgu. Otarł się o śmierć: „To cud, że przeżyłem”

Jacek Łągwa przez 10 lat spłacał kredyty Michała Wiśniewskiego

W rozmowie z dziennikarzem Plejady założyciel "Ich Troje" ujawnił szczegóły, związane z trudną sytuacją finansową, którą przechodził w ostatnich latach. W 2016 roku media obiegła informacja o tym, że dom Łągwy został zlicytowany przez komornika. Wiadomo było, że wśród powodów tamtych trudności finansowych były nieudane biznesy artysty. Jednak kłopoty miały także związek z poręczeniem, jakiego muzyk udzielił Wiśniewskiemu. Kiedy wokalista grupy wpadł w tarapaty finansowe i nie mógł spłacać zobowiązań, to właśnie na Łągwę spadł ich ciężar. Z czasem było mu coraz gorzej, a sytuacji nie poprawił rozwód z żoną i konieczność podzielenia majątku. Wszystko potem posypało się jak kostki domina - powiedział w Plejadzie.

Wysypał się finansowo Michał, ja byłem jego poręczycielem, w związku z tym, wszystko spadło na mnie. A ja już nie miałem z czego spłacać jego zaległości, zwłaszcza że narosły duże odsetki. Nie miałem dość pieniędzy, żeby sfinansować swoje poręczenie. Wszystko potem posypało się jak kostki domina. Upadł Wiśniewski, to potem upadał i Łągwa. Łącznie trwało to jakieś 10 lat - wyjaśnił Jacek Łągwa.

Jak wskazuje, nie ma zamiaru mówić o tym więcej, a tym bardziej ujawniać wysokości rat.