Zamknij

Krystyna Janda pożegnała Barbarę Krafftównę. Zdradziła, na co chorowała aktorka

25.01.2022 10:53
Krystyna Janda i Barbara Krafftówna
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/EAST NEWS, ADAM GUZ/REPORTER/EAST NEWS

Krystyna Janda ujawniła, na co chorowała Barbara Krafftówna i jak wyglądały ostatnie miesiące życia 93-letniej aktorki. Barbara Krafftówna zmarła 23 stycznia w Domu Aktora w Skolimowie. 

Barbara Krafftówna nie żyje. Wybitna aktorka, legenda polskiej sceny teatralnej i kabaretowej, niezapomniana Honoratka z "Czterech pancernych", zmarła 23 stycznia w wieku 93 lat. O śmierci artystki poinformował ZASP. Barbarę Krafftównę żegna w sieci środowisko aktorskie i widzowie wychowani na jej wielkich rolach.

Wzruszający wpis zamieściła m.in. Krystyna Janda, która w ostatnich latach miała bliski kontakt z artystką. Założycielka warszawskiego Teatru Polonia w ujmujących słowach opisał Barbarę Krafftównę i przy okazji wyznała, że 93-latka od wielu lat zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. 

Barbara Krafftówna nie żyje. Krystyna Janda mówi o jej chorobie 

Barbara Krafftówna ostatnie lata życia spędziła w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Trafiła tam w dobrej formie, lecz jak wspomina w pożegnalnym wpisie Krystyna Janda, aktorka całe życie zmagała się z astmą. Niemniej 93-letni Barbara Krafftówna miała do końca zachować charakterystyczne dla siebie poczucie humoru. "(...) podobno do końca tutaj byłaś przytomna i powiedziałaś na koniec - no dosyć tego!" - czytamy we wpisie Krystyny Jandy. 

Basia Krafftówna. Żelazny kotek. Wspaniała, fenomenalna aktorka, z nieograniczoną wyobraźnią, sercem, nieskończenie doskonałym poczuciem formy, o dokonaniach artystycznych rządzących do dziś naszą masową wyobraźnią - pisze na Facebooku Janda. 

Śliczna. Drobniutka. Kobieca. Filigranowa. O bardzo charakterystycznym głosie i sposobie interpretacji piosenek oraz podawania point na scenie. Delikatna i ulotna z siłą i wytrwałością mocarza, gladiatora. Wiecznie uśmiechnięta i skora do żartów, często "świńskich", opuszczająca spotkania towarzyskie jako ostatnia w szampańskim humorze. Wielbicielka piwa, golonki i czekolady w płynie, entuzjastka życia, drobnych codziennych przyjemności, no i miłości, przyjaźni wiecznie spragniona ludzkich kontaktów. Puszczająca oczka do wszystkich, kumpel i trzpiotka z lwim sercem. 

Bardzo chora przez całe życie na astmę, dusząca się papierosami, złym powietrzem, kurzem, dymem i złą atmosferą. Przeżyła tytaniczne życie przerywane wieloma osobistymi tragediami, żałobami, nieszczęściami, rozstaniami z najukochańszymi, ale życie niesione miłością do tego życia, do pracy, teatru, do ludzi. 

Żelazny kotek, tak ją nazywałam. Żegnaj. Do zobaczenia Kochana. Pewnie już coś tam opowiadasz i puszczasz oczka do aniołów, nie sprowadź ich na złą drogę, bo Tobie z Twoim wdziękiem i talentem, może się to udać. Kochaliśmy Cię tu wszyscy, w Fundacji, teatrach, na ziemi, wszyscy. Baw się tam dobrze, podobno do końca tutaj byłaś przytomna i powiedziałaś na koniec - no dosyć tego! - kończy gwiazda Och Teatru.

Zofia Merle jest uwięziona we własnym mieszkaniu? Fatalne wieści na temat zdrowia aktorki

EN_01411497_0098
fot. TRICOLORS/East News
EN_01165923_0037
fot. TRICOLORS/East News
Gwiazdy, które odeszły. Te znane osoby zmarły w 2021 roku [GALERIA]
20 Zobacz galerię
fot. Bartosz KRUPA/East News/ MW/East News