Zamknij

Kora w dzieciństwie przeżyła traumę przez księdza. „Wsadził mi język do buzi. Miałam dziesięć lat”

08.06.2022 19:58
Kora
fot. Michal WARGIN/East News

Kora 8 czerwca obchodziłaby swoje 67. urodziny. Mało kto wie, że charyzmatyczna artystka w dzieciństwie przechodziła prawdziwe piekło. Najpierw trafiła do sierocińca, gdzie zakonnice znęcały się nad maluchami. Później piosenkarka była ofiarą księdza pedofila.

Kora miała zaledwie cztery lata, kiedy trafiła do sierocińca wraz z siostrą. Matka zachorowała na gruźlicę, a przyszłą gwiazdą opiekowały się siostry prezentki. Przez pięć lat jedynie jedna z zakonnic, szefowa kuchni, zachowywała się wobec niej „ludzko”. Nazywała ją „Gwiazdeczką”, kiedy dla innych opiekunek była tylko „numerem osiem”.

Zobacz także: Zapendowska ujawnia, co Kora sądziła o artystach pokroju Edyty Górniak. Gwiazda Maanamu była bezlitosna!

Kora była molestowana przez księdza

- Zakonnice były dla nas w patologiczny sposób okrutne. Biły, wykręcały uszy, kazały – jak w bajce – klęczeć na grochu, znęcały się psychicznie. Miałam tak powykręcane, naderwane uszy, że dosłownie zwisały mi z głowy. Pod koniec tygodnia gromadziły nas wszystkie i było publiczne pokazywanie rajstop. Miały być białe, ale przecież po tygodniu używania nie mogły być białe! - czytamy w książce Beaty Biały „Słońce bez końca. Biografia Kory”.

Przyszła legenda polskiej sceny muzycznej moczyła się w nocy. Jako kilkulatka musiała prać prześcieradło. Nie wieszała go na sznurku – musiała trzymać je w rękach w górze aż do wyschnięcia. Chwilę oderwania od klęczenia na grochu czy bicia różańcem zapewniały jej książki. Jednak i na te czasami dostawała zakaz.

Kora pamięta, że bardzo tęskniła za matką – wtedy szła pod figurę Madonny. Na towarzystwo siostry nie mogła liczyć, dziewczynki zostały rozdzielone. Widywały się jedynie w holu. Kiedy pewnego razu chciały się do siebie przytulić, zostały ukarane przez zakonnicę. Ola została uderzona, a Olga musiała klęczeć w kącie.

Piosenkarka przypominała sobie również, że zakonnice chciały werbować dziewczynki do zakonu. Dzieci mówiły więc, że w przyszłości chcą służyć Bogu oraz że mają objawienia. Wtedy siostry były zadowolone.

Kora w innej książce pt. „Kora, Kora” opowiedziała o księdzu, który zadał jej prawdziwą traumę. Wyznała, że chodziła na religię i do kościoła jak wszyscy. Jej bliscy czuli się zobowiązani, ponieważ duchowni pomagali biednym rodzinom. W parafii był starszy ksiądz, który często zaczepiał dziewczynki na pogaduszki. Mieszkał w pięknej willi i miał mnóstwo książek, które Kora tak uwielbiała.

- Ale któregoś dnia ta świątynia ducha okazała się świątynią uwiązanego seksu. W trakcie rozmowy ksiądz nachylił się nade mną, chwycił moją głowę, przekrzywił ją i wsadził mi język do buzi. Miałam dziesięć lat – wyznała w książce.

O zdarzeniu nie powiedziała mamie, ponieważ się bała. Wspomina, że „została wychowana w poczuciu, że kobieta jest grzesznym narzędziem”. Pamięta też kolejne zdarzenie z sierocińca, do którego przychodził ksiądz. Miał kieszenie wypełnione cukierkami przeznaczonymi dla dzieci. Te musiały same grzebać w jego spodniach, aby je wydobyć.

- Jak sobie przypominam te niedzielne poranki, to zalewa mnie krew. Zakonnice o wszystkim wiedziały, wszystko działo się na ich oczach. Były strażniczkami tego cichego szaleństwa, tej sparaliżowanej zgrozy – mówiła w wywiadzie dla „Wprost”.

Gwiazdy, które doświadczyły przemocy
7 Zobacz galerię
fot. EAST NEWS