Zamknij

Kasia Tusk zdradziła, dlaczego trafiła z córeczką do szpitala. Dziewczynka przeszła koronawirusa

03.01.2022 08:07
Kasia Tusk
fot. Instagram.com/ Kasia Tusk

Kasia Tusk tuż przed sylwestrem trafiła z młodszą córeczką do szpitala. Blogerka wcześniej w lakonicznych słowach informowała o pobycie dziecka w placówce. Teraz zdecydowała się napisać nieco obszerniej o tym, co się stało.

Kasia Tusk miała ostatni ciężki czas. Blogerka razem z 4-miesięczną córeczką trafiła do szpitala. Dziewczynka źle się poczuła i musiała zostać po opieką lekarzy. Choć z wpisu Kasi na blogu Make Life Easier wynikało, że sytuacja jest poważna, młoda mama nie zdradziła dokładnie, co się stało. Kilkanaście godzin temu zdecydowała się opublikować wpis na Instagramie, na którym poinformowała, co się stało. Jak się okazuje, dziewczynka miała koronawirusa, po którym pojawiły się groźne komplikacje.

Zobacz też: Kasia Tusk z córką w szpitalu. "Spędzimy tu na pewno jeszcze trochę czasu"

 Kasia Tusk zdradziła, dlaczego trafiła z córeczką do szpitala. Dziewczynka przeszła koronawirusa

"Trafiłyśmy tutaj podobno w ostatniej chwili, chociaż jeszcze dzień wcześniej uspokajano mnie, że nic nie daje powodów do zmartwienia i po niedawnym zachorowaniu moich dzieci na koronawirusa mogę już odetchnąć spokojnie. Intuicja mamy to jednak najczulsze i najrzetelniejsze badanie diagnostyczne" - wyjaśniła Kasia.

Jak się okazuje, 4-miesięczna dziewczynka musiała przejść szereg trudnych badań.

"Kwestia kilkunastu, a może nawet kilku godzin nim doszłoby do sepsy, bo parametry stanu zapalnego były już bardzo niepokojące i pogarszały się dosłownie z chwili na chwilę. Z małego i słabnącego ciałka trzeba było pobrać płyn mózgowo-rdzeniowy aby wykluczyć zapalenie opon (w trybie pilnym więc o żadnym znieczuleniu nie było mowy) i zrobić całą serię mniej i bardziej inwazyjnych badań, na widok których chyba każdej mamie robi się słabo" - podkreśliła córka Donalda Tuska.

Blogerka dodała, że organizm dziecka został osłabiony przez koronawirusa, którego przeszła wcześniej.

"Nikt nie ma wątpliwości, że organizm mojej malutkiej córeczki został osłabiony przez koronawirusa, którego przechodziła chwilę wcześniej i to dlatego infekcja bakteryjna, do której pewnie w ogóle by nie doszło, gdyby nie covid, rozwinęła się w tak galopującym tempie nie dając przy tym prawie żadnych objawów. Niestety poważne infekcje wirusowe często torują drogę bakteriom" - podkreśliła,

W swoim wpisie Kasia poruszyła też temat szczepień.

"Wiem, że do niektórych z nas bardziej przemawiają osobiste historie ludzi, których znamy, a nie opinie ekspertów zza szklanego ekranu. Obiecałam więc sobie, że jeśli tylko moja córeczka względnie lepiej się poczuje, to napiszę tu parę słów o tym, aby może chociaż jedną z Was zachęcić do zaszczepienia swojej pociechy i uniknięcia tym samym groźnych powikłań. Ja wiele bym dała, aby móc oszczędzić mojej córeczce bólu, długotrwałej antybiotykoterapii i pobytu w szpitalu. Jak każda mama" - napisała blogerka.