Zamknij

Karolina Korwin-Piotrowska bezlitośnie o filmie Dody: "Stylistyka kiczu na sprzedaż"

26.11.2021 13:44
Karolina Korwin-Piotrowska
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/EAST NEWS

Karolina Korwin-Piotrowska skomentowała film Dody, który właśnie trafił do kin. "Dziewczyny z Dubaju" były jedną z najbardziej wyczekiwanych premier sezonu. Czy faktycznie było na co czekać? Zdanie znanej komentatorki polskiej kinematografii jest niestety krytyczne.

Karolina Korwin-Piotrowska jest jedną z naczelnych komentatorek polskiego show-biznesu, a także kinematografii. Chętnie zabiera również głos w sprawach społecznych czy politycznych. Jej opinie bardzo często budzą kontrowersje i nierzadko prowadzą do szerszej dyskusji w danym temacie. Jednym z głośniejszych wydarzeń ostatnich dni była premiera wyczekiwanego długo filmu Doroty Rabczewskiej "Dziewczyny z Dubaju". Nic dziwnego, że dziennikarka postanowiła produkcję tę skomentować. Miała ją okazję obejrzeć, a teraz pokusiła się o małą, niezbyt pochlebną "recenzję".

Zobacz także: Maciej Stuhr o stanie zdrowia Jerzego Stuhra: "Z niektórymi rzeczami się żegna"

Karolina Korwin-Piotrowska o filmie "Dziewczyny z Dubaju": "Stracona szansa"

Dotąd opinie o "Dziewczynach z Dubaju", które pojawiały się w sieci, były mocno zróżnicowane. Nie zabrakło stwierdzeń, że jest to film całkiem dobrze nakręcony, z dbałością o każdy detal - a przynajmniej nakręcony "nie tak źle, jak niektórzy oczekiwali". Co na ten temat sądzi Karolina Korwin-Piotrowska? Nie ma o dziele Dody i reżyserki Marii Sadowskiej zbyt dobrej opinii.

W swoim wpisie na Instagramie Korwin-Piotrowska stwierdza, że "Dziewczyny z Dubaju" to "stracona szansa na opowiedzenie o mechanizmach show-biznesu". Zauważa, że został zrealizowany tak, jakby ktoś bał się procesów. W swojej wypowiedzi komentatorka wspomina słynną długą świąteczną reklamę jednego z producentów biżuterii i stwierdza, że gdyby ją zrealizować w oblepionym płatkami złota burdelu, to byłby właśnie film Dody.

"Pamiętacie zeszłoroczną reklamę biżuterii, unurzaną w plastiku, schematyczną, obsypaną sztucznym śniegiem, która wzbudziła emocje? Teraz wyobraźcie sobie, co by było, gdyby zrealizować ją w oblepionym płatkami złota burdelu, tez z celebrytkami z górnej półki, ze ścianek i okładek. Widzicie to? To jest ten film. To ta stylistyka kiczu na sprzedaż. Fałszywej, strasznej medialnej bajki, która zakleja mózg. Zaczyna się dobrze: Sadowska jest świetna w obyczajowych obrazkach, skrótowo, ale celnie, określa świat, z którego pochodzi główna bohaterka. Dziewczyna marząca o okładkach, koronie Miss, zahukana, idąca drogą swej matki, która dorabia, sprzedając w kiosku" - pisze Korwin-Piotrowska.

"Oglądając ten film, niestety stanowczo zbyt długi, miałam poczucie straconej szansy na opowiedzenie o mechanizmach szołbiznesu. Ten film prześlizguje się po tym, jakby ktoś bał się procesów, jest kilka, słabych zresztą, momentów, w których widzimy postacie wzorowane na tych ze ścianek. Nic poza tym. Skandalu nie będzie" - pointuje i ujawnia, że miała nadzieję, że będzie inaczej. Dodaje jednak, że w filmie jest mimo wszystko sporo elementów, które trzeba skomplementować.

"To mogła być fajna przypowieść o współczesnym świecie, który mężczyznom pozwala na wszystko, a kobiety stygmatyzuje też za wszystko. Jest długa, momentami zabawna (na szczęście), świetnie grana przez Figurę, robiąca komediowo-dramatyczną autoparodię Rysi z Kilera, fatalnie grana przez ślicznych, acz drewnianych męskich bohaterów, z ewidentnie ciętym chaotycznie, szczególnie pod koniec, scenariuszem, ze świetnie sfilmowanymi scenami erotycznymi (Massimo niech się uczy!), ani to reklama prostytucji, ani przestroga, ani przypowieść o tym, że marzenia można spełnić, ale cena będzie wysoka" - mówi.

Ostateczny werdykt nie jest jednak zbyt pozytywny: "Dla mnie to historia dość nudna, zostawiła mnie bez emocji, ze świadomością, że stracono szansę na zdrapanie sztucznej pozłotki, choć to, co zobaczyłam i tak było lepsze, od tego czego się spodziewałam. Ten film uratowały: Sadowska, Figura, Sawczuk i Gałązka. Z dużej chmury jest kolorowy, gładki i chłodny kapuśniaczek" - podsumowuje.

Ciekawe, co na to Dorota Rabczewska. Można założyć, że na jej odpowiedź nie będziemy długo czekać.