Zamknij

Joanna Kurowska przeżyła ogromną tragedię. Jej córka przyszła na świat martwa

28.01.2022 15:13
Joanna Kurowska
fot. Instagram:@joannakurowska_official

Joanna Kurowska lata temu przeżyła stratę siedmiomiesięcznej ciąży. Aktorka spodziewała się córki, lecz nie dane jej było doczekać szczęśliwego rozwiązania. Gwiazda przypomniała o tamtym wydarzeniu w swojej biografii. 

Joanna Kurowska kojarzona jest z komediowymi rolami m.in. w "Graczykach", "Świecie według Kiepskich czy "Czterdziestolatku. 20 lat później". Zawsze pełna energii, zmysłowa i czarująca uśmiechem - taką znamy ją z ekranu. Ale mało kto zdawał sobie sprawę, że wówczas działo się w prywatnym życiu aktorki.

Joanna Kurowska musiała stawić czoła kilku bolesnym stratom. W dzieciństwie w tragiczny sposób zginął jej brat, co na lata wpędziło ją w poczucie winy. W 2014 roku zmagający się z depresją dziennikarz sportowy Grzegorz Świątkiewicz popełnił samobójstwo. Joanna Kurowska została sama z córką. Przez ogromną traumę uzależniła się od leków antydepresyjnych. Za gwiazdą ciągnie się jeszcze jeden dramat, o którym pierwszy raz opowiedziała przy okazji strajków po wyroku TK ws. aborcji. 

Joanna Kurowska poroniła w siódmym miesiącu ciąży

Joanna Kurowska wróciła do tamtych wydarzeń w wydanej niedawno biografii. Jak wspomina w publikacji, straciła siedmiomiesięczną ciążę. Aktorka opowiada, że koszmarne wspomnienia wróciły do niej za sprawą spektaklu "Przy drzwiach zamkniętych" z 1996 roku, w którym grała Stellę.   

Z tym przedstawieniem związana jest historia, o której nigdy nie opowiadałam. Stella to kobieta, która zamordowała swoje dziecko, będące owocem jej pozamałżeńskiego romansu. Wygłasza monolog, przeżywając od nowa piekło, w które sama się wtrąciła - opowiada w książce aktorka.

To był świetny czas w moim życiu prywatnym, żyłam pełnią życia. I nagle przydarzyło się coś, co wszystko zmieniło. W siódmym miesiącu ciąży straciłam dziecko, córeczkę. Poroniłam - czytamy. 

Spektakl nie schodził z afisza przez trzy lata. Tragedia wydarzyła się w trakcie. 

Najpierw zaszłam w ciążę, potem były wakacje, zanim wróciłam do grania, to poroniłam. Utrata dziecka to dla matki bardzo traumatyczne doświadczenie - wspomina Joanna Kurowska. 

Aktorka ze szczegółami opisała tamto wydarzenie w 2020 roku, gdy poparła Strajk Kobiet. 

GROZA. To jedyne słowo, jakim mogę określić stan, w którym przyszło mi rodzić martwe dziecko. Jeszcze dzisiaj trudno mi o tym mówić. W piątym miesiącu odeszły mi wody płodowe. Dwa tygodnie leżałam na podtrzymaniu, szprycowana antybiotykami, wciąż modląc się, aby napłynęły. Ale one nie napływały. Niczego mi nie oszczędzono. Młody lekarz stwierdził, żrąc bułkę z szynką i patrząc beznamiętnie w monitor USG, że dziecko jest martwe i muszę rodzić siłami natury, jeśli chcę następne urodzić zdrowe. Dzisiaj wyrwałabym mu tę bułę wraz z jęzorem, bo jest we mnie gniew kobiet co to wyszły na ulice. Jest we mnie wielki gniew. Ale wtedy umierałam po kawałku, tak, że nic ze mnie nie zostało - napisała na Facebooku. 

Kurowska oczekiwała dziewczynki. Przy pożegnaniu nadała jej imię Kasia. 

Wróciłam na salę, gdzie matki szczebiotały do nowo narodzonych dzieci, a ja przerażona patrzyłam na swoje piersi nabrzmiałe od mleka, które czekały na dziecko, co to pewnie spłynęło gdzieś w prądach rzeki, której nazwy znać nie chcę. Za to znałam płeć dziecka. To była dziewczynka. Nie wiedziałam co mogę dla NIEJ zrobić. Pobłogosławiłam JĄ cicho i dałam jej imię. Miała na imię KASIA. Tyle mojej historii - wyznała w swoim poście była gwiazda "Graczyków". 

Joanna Kurowska a dziś jedną córkę, Zosię Świątkiewicz, której tatą jest tragicznie zmarły mąż aktorki. Obie świetnie się dogadują i lubią nagrywać zabawne filmiki na TikToku.

Joanna Kurowska podbija TikToka! Filmik z parodią córki osiągnął już ponad milion wyświetleń [WIDEO]

Paweł Kukiz Colin Farrel Paweł Wawrzecki
10 Zobacz galerię
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER, cats / Splash News/EAST NEWS, VIPHOTO/East News