Zamknij

Ekspertka o stwardnieniu rozsianym u Królikowskiego. "Nie można łączyć choroby z zachowaniami"

Anna Skalik
14.04.2022 18:27
Antek Królikowski
fot. Pawel Wodzynski/East News

Ekspertka z Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego wypowiedziała się w temacie ujawnienia choroby Antka Królikowskiego. Stwierdziła, że nie można łączyć skandali wywołanych przez aktora z jego chorobą. Suchej nitki na gwiazdorze nie pozostawia także specjalistka od wizerunku medialnego.

Antek Królikowski, choć dwa tygodnie temu zniknął z mediów i nie jest aktywny w serwisach społecznościowych, przez cały ten czas i tak pozostaje w centrum zainteresowania gazet i portali. Teraz pożywki do dyskusji i komentarzy dostarczył niedawny odcinek emitowanego właśnie programu z udziałem aktora-skandalisty: "Przez Atlantyk". Ku zaskoczeniu widzów w jednym z fragmentów Królikowski mówi o swojej chorobie - stwardnieniu rozsianym. Jak się dowiedzieliśmy, chorobę u Antka wykryto już sześć lat temu, a on przez lata borykał się z okrutnymi ocenami ze strony ludzi, którzy twierdzili, że jest pijany czy pod wpływem narkotyków.

W ten sposób zrodziły się pytania o to, czy i jeśli tak to jak bardzo choroba Antka mogła mieć związek z niedawnymi jego zachowaniami, które doprowadziły do ostatnich skandali. W sieci nie brak komentarzy, w których internauci przekonują, że ujawnienie choroby teraz, kiedy Antek boryka się z kryzysem wizerunkowym, nie jest przypadkiem - szczególnie że aktor diagnozę zna już od sześciu lat.

Zobacz także: Ostrowska-Królikowska wspiera Antka po oświadczeniu o chorobie. "Przepłyniesz nie tylko Atlantyk"

Ekspertka Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego komentuje chorobę Antka Królikowskiego

Dobrego PR-u nie przysporzą Antkowi sensacje, które ujawnił w niedawnym artykule serwis Pudelek. Portal, powołując się na źródło z ekipy programu "Przez Atlantyk", przekonuje, jakoby Królikowski sam miał zabiegać o to, aby informacje o jego chorobie znalazły się w odcinku show. Co więcej, realizatorzy wcale nie zamierzali umieszczać w programie fragmentów, w których Antek o tym mówi.

Antek nie ukrywał na planie, że jest chory, czasem nawet wspominał o tym w luźnych rozmowach, ale nie zostały one pokazane w programie. Nie chcieliśmy ujawniać tak osobistej kwestii - czytamy na Pudelku. Dopiero kilkanaście tygodni po powrocie do Polski, gdy kręciliśmy tzw. "dogrywki" z uczestnikami, Antek sam zaproponował, że opowie o chorobie. Materiał powstał już po tym, gdy jego synek przyszedł na świat - ujawnia źródło serwisu.

Trzeba przyznać, że sensacje te rzucają nowe światło na całą sprawę i z pewnością nie przyniosą Antkowi dobrej prasy - szczególnie że nie są to jedyne niezbyt korzystne wieści. Na doniesienia o chorobie Królikowskiego zareagowała także sekretarz generalna Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego - Dominika Czarnota-Szałkowska. W wypowiedzi dla serwisu WP ekspertka wyraźnie dystansuje chorobę aktora i jego skandaliczne zachowania.

W mediach pojawiła się informacja, że zdiagnozowano SM u Antoniego Królikowskiego już kilka lat temu. Choć więc z jednej strony rozumiemy, że jest to dla każdego pacjenta trudna sytuacja, z drugiej chcielibyśmy zauważyć, że nie można łączyć choroby z zachowaniami, o których piszą dziś media, relacjonujące życie Królikowskiego. Diagnoza i walka ze stwardnieniem rozsianym może wpływać na stan ogólny pacjenta, jego dobrostan fizyczny i psychiczny, ale nie powodować wprost takich zachowań - oceniła Czarnota-Szałkowska.

Jednocześnie ekspertka przyznała, że niewątpliwym plusem informacji o chorobie Antka będzie wzrost zainteresowania samą chorobą. Jednak negatywną konsekwencją, której wolałaby uniknąć, jest łączenie zachowań nieakceptowanych społecznie właśnie ze stwardnieniem rozsianym.

Specjalistka od wizerunku medialnego o chorobie Królikowskiego: "Co to za tłumaczenie?"

Portal WP poprosił o wypowiedź także ekspertkę od wizerunku medialnego - Sylwię Budę - która nie pozostawiła na Królikowskim suchej nitki. Specjalistka jest zdania, że to z pewnością nie jest dobry czas na tego typu informacje, które w tym momencie wyglądają jak błaganie o litość.

W takich sytuacjach bardzo trudno jest odbudować zaufanie. Trzeba na to bardzo długo pracować - komentuje Sylwia Buda. Nie ma raczej co liczyć na to, że pomogą szybkie sposoby. Zwłaszcza takie, jak informacja o chorobie. Nie chcę oczywiście twierdzić, że Królikowski nie jest chory, rzeczywiście może tak być. Ale to, co zrobił, nie ma przecież nic wspólnego z chorobą, więc co to za tłumaczenie? Poza tym to zdecydowanie nieodpowiedni moment na podawanie takich informacji. Teraz to brzmi raczej jak błaganie o litość: "jestem taki biedny i chory, nie zasługuję na takie traktowanie, dajcie mi spokój". Nie sądzę, żeby mu to specjalnie pomogło w ratowaniu jego bardzo nadwątlonego dziś wizerunku - oceniła Buda.

Skandale gwiazd
11 Zobacz galerię
fot. EAST NEWS