Zamknij

Edyta Pazura krytycznie o koleżankach w dobie zdalnej edukacji. Nie mają jak "uciec" do Vitkaca

30.11.2020 10:48
Edyta Pazura
fot. Kamil Piklikiewicz/East News

Edyta Pazura jest mamą trójki dzieci, z których dwoje jest w wieku szkolnym. Od czasu, kiedy wprowadzono edukację zdalną, pogodzenie wszystkich obowiązków z obecnością dzieci nie jest łatwe. Jednak blogerka nie ma zamiaru narzekać, a na swoim blogu uderza w koleżanki, dla których pozostawanie ich pociech w domu jest druzgocące.

Edyta Pazura często komentuje na swoim blogu sprawy związane z rodzicielstwem i domową sielanką - albo przeciwnie: trudami, jakie się z wychowaniem dzieci wiążą. Jako mama trójki dzieci, w tym dwulatki oraz dwójki w wieku szkolnym. Teraz, kiedy w dobie pandemii dzieci korzystają z edukacji zdalnej, Edyta podzieliła się swoimi przemyśleniami na ten temat. Jak zdradziła, że jest do dla niej nic strasznego, bo pełne oddanie potrzebom dzieci jest dla niej codziennością. Przy okazji wbiła szpilę koleżankom, dla których obecność pociech w domu, zamiast w szkole, jest zbudzeniem domowego ładu.

Zobacz także: Edyta Pazura szczerze o życiu celebrytów. "Wszyscy myślą, że sr*sz diamentami" [FOTO]

Edyta Pazura krytykuje mamy, które narzekają na edukację zdalną

W najnowszym wpisie Edyta Pazura zwróciła uwagę na fakt, że to, że dzieci zostają w domu z powodu pandemii, nie powinno być dla nikogo dramatem - a przynajmniej dla tych osób, które poważnie traktują swoje rodzicielskie obowiązki. Jak zauważyła, sama oczywiście również marzy o tym, by pociechy wróciły do tradycyjnego nauczania, ale skoro już jest, jak jest, to ona nie ma zamiaru lamentować.

Przy okazji pokusiła się o krytyczną uwagę w stosunku do swoich "koleżanek", dla których obecność dzieci w domu jest nie większym dramatem, niż zamknięte galerie i centra handlowe.

"Czy chciałabym aby najmłodsi wrócili do szkół? Oczywiście, że tak! Marzę o tym, jak uwięziona w wieży księżniczka o swoim rycerzu na białym koniu. W porównaniu jednak do niektórych nie będę lamentować i płakać, że własne dzieci są autorami destrukcji mojej psychiki, jak i domowego miru, bo od zawsze jestem w pełni zaangażowana w ich życie i naukę. Może dlatego nie odczułam tak rażącego zniewolenia mojego „JA” ... Bacznie obserwując niektóre „koleżanki”, myślę, że sam fakt, iż dzieci uczą się w domu, nie był dla nich tak druzgocący, jak to iż zamknęli im Vitkaca i nie miały po prostu dokąd uciec z chałupy" - pisze zaradna Edyta i do swojego wpisu na blogu dorzuca plenery, które pomogą rodzicom podołać wszystkim obowiązkom w tych trudnych czasach.

W komentarzach internauci zgodnie przyznają jej rację i dzielą się swoimi pomysłami na godzenie wszystkich obowiązków.

RadioZET.pl/AS