Zamknij

Borys Szyc przerażony inflacją? Zrezygnował z zagranicznych wakacji. "Coraz mniej nam zostaje na życie"

Maciej Friedrich
10.08.2022 10:28
Borys Szyc
fot. screen: Instagram @borys.szyc

Borys Szyc w wywiadzie nie ukrywał, że dotkliwie odczuwa skutki galopującej inflacji. Wspomniał o konieczności zmiany wakacyjnych planów i braku środków na remont domu. W sieci pojawiły się komentarze osób, którym nie spodobała się wypowiedź aktora.

Borys Szyc to jeden z najpopularniejszych polskich aktorów, którego mogliśmy oglądać w wielu znanych produkcjach filmowych i serialowych. Pochodzący z Łodzi gwiazdor wielokrotnie pokazał, że równie dobrze odnajduje się w rolach komediowych, co kreacjach o wiele cięższych gatunkowo. Debiutował jako krasnoludek w kultowym filmie "Kingsajz", mogliśmy oglądać go w "Klanie", rozpoznawalność przyniosła mu rola Alberta w głośnej "Symetrii". Serca fanów komedii podbił w 2007 roku w "Testosteronie". Ciężko wymienić  wszystkie znaczące role Borysa, zagrał między innymi w "Wojnie polsko-ruskiej", "Czasie honoru", "Listach do M. 3" czy "Piłsudskim". Ma także imponujący dorobek jako aktor dubbingowy: jego głosem mówili między innymi Brutus z "Asterix na Olimpiadzie" i Gollum z filmu "Hobbit: Niezwykła podróż".

Prywatnie Szyc od 2019 roku jest w szczęśliwym małżeństwie z Justyną Szyc-Nagłowską, w 2020 roku powitali na świecie syna Henryka. Aktor w wywiadach podkreślał, że ukochana bardzo pomogła mu, kiedy mierzył się z uzależnieniem od alkoholu. Mimo statusu gwiazdy Borys zdaje sobie sprawę  z galopującej w Polsce inflacji i stale rosnących cen. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznał, że podwyżki miały wpływ także na jego rodzinę.

ZOBACZ TAKŻE:  Polscy aktorzy, którzy wystąpili w zagranicznych produkcjach

Borys Szyc odczuwa skutki inflacji. Aktor i jego rodzina martwią się rosnącymi cenami

Borys Szyc nie ukrywa, że w związku z podwyżkami cen musiał zrezygnować między innymi z remontu domu.

- Przez kilka miesięcy próbowałem nie przejmować się wzrostem cen, czyli oszukiwać sam siebie, ale dalej już nie da rady - przyznał aktor. Mamy dom zasilany gazem i prądem, więc z miesiąca na miesiąc coraz mniej nam zostaje na życie. Odpuszczam postanowiony wcześniej remont. Materiały budowlane zdrożały co najmniej dwa razy - poinformował.

Inflacja zweryfikowała także urlopowe plany 43-latka, który z przyczyn finansowych zamienił zagraniczny wyjazd na wczasy na Mazurach. Podkreślił jednak, że w krajowej turystyce także wyraźnie widać kryzys.

- Wakacje spędzamy w kraju, a nie – jak bywało – za granicą, jednak grzeszyłbym, narzekając. Kocham Mazury, widzę przy tym, jak pusto się tutaj zrobiło. Kiedyś były ceny warszawskie i mazurskie – teraz jest równie drogo tu i tam. Ludzi nie stać już nie tylko na luksusy typu czartery jachtów, ale i na noclegi... Głupie pójście z dziećmi na lody w marinie to prawie stówa. Rolę restauracji, a nawet budek z frytkami, przejęły tutejsze Biedronki. Wieczorem półki w dyskontach są tak samo puste jak mazurskie knajpy - ocenił smutno.

W sieci pojawiły się krytyczne komentarze osób, których zdaniem gwiazdor patrzy na podwyżki z innego pułapu niż przeciętny Kowalski.

- On nie musi się obawiać, że na czynsz nie starczy. Jemu nie starczy na urlop w Paryżu, budowę nowego domu (...). Szyc da radę bez lunchu 4 razy w tygodniu na mieście.

- Polecam obniżyć standard. Prędzej czy później was to czeka. Podejrzewam, że wydaliście więcej na swojskim kempingu niż ja 10 dni na Sycylii. Tylko ja wynajęłam mieszkanie prywatne, do tego tanie linie, jedzenie u lokalsów.

- Na podróże mają na wypasione domy samochody też, czyli bidy nie ma i o co to larum - czytamy.

Nie brakowało jednak opinii, że skoro gwiazdy, takie jak Szyc, odczuwają podwyżki, to sytuacja w kraju jest niepokojąca, a aktora nie można winić za to, że zauważa problem.