Zamknij

„Melanż prozą życia“: RELACJA z koncertu Tymka w warszawskiej Progresji w ramach trasy „Zima’22“

03.12.2022 01:27

Tymek wystąpił 2 grudnia w warszawskim klubie Progresja w ramach mini-trasy koncertowej, promującej wydawnictwo „Zima’22”. Jak wypadł koncert polskiej gwiazdy pop-rapowej sceny?

Tymek - Progresja 2022 - zdjęcie promocyjne
fot. materiały prasowe Follow The Step

Tymek zagrał w Progresji 2 grudnia dla tłumu rozentuzjazmowanych fanów, gotowych spędzić wieczór w jak najlepszej atmosferze. Występ rozpoczął się z lekkim poślizgiem w rytm utworu „Podróże”, otwierającym wydaną 24 listopada EPkę „Zima’22”. Jako, że grudniowa trasa Tymka promuje właśnie to wydawnictwo, początek koncertu składał się tylko z nowych kawałków. Fajnych, ale zbudowanych w bardzo podobny sposób – melancholijny początek w trakcie koncertu przeradzał się w bardziej skoczne, klubowe brzmienia z końcem utworu. Co ważne – na EPce klimat pozostaje stonowany i spokojny, więc estradowa ekspresja Tymka i jego ekipy zdecydowanie robiła swoje, dodając powera do studyjnych utworów. W segmencie otwierającym koncert najlepiej wypadły chyba „Poezje”, wraz z chórkami śpiewanymi z widownią na modłę „Ooo” i „Proste”, w szczególności w otwierającej utwór wersji acapella. Mogę też nadmienić, że „Plama” zyskała ogromny poklask osób, przy których stałem. Po tym kawałku wokalista rzucił jednak ze sceny, że „jeszcze chwila i się odpalam”, sugerując przejście do bardziej tanecznej części koncertu.

Tymek: „Jeszcze chwila i się odpalam”, czyli o drugiej połowie koncertu w ramach promocji „Zimy’22”

Jak powiedział, tak zrobił. Z końcem kawałka „Dobro i zło”, artysta płynnie przeszedł do swojego szlagieru „80s” z płyty „Piacevole” (2020), w którym zaskoczył wszystkich nieco inną aranżacją muzyki i wyśmienitą intonacją fragmentu „choruje”, które powtarzał niczym mantrę, zanim rozwinął pełną frazę do „choruje na zakupy”. Każde kolejne powtórzenie cieszyło się coraz większym entuzjazmem tłumu, który następnie na pełnej głośności śpiewał cały tekst piosenki. „80s” było preludium do wypełnionej tanecznymi bangierami reszty koncertu. Od tej chwili Tymek i towarzyszący mu na scenie: Michał Sarapata, Patryk Kraśniewski i Jacek Prościński, raczyli fanów jedynie rozpędzonymi kawałkami, zagranymi na bardziej rockową, skoczną modłę.

„Czy są tu moje wariaty”? – padło ze sceny po ostatnich nutach „80s”, by przygotować publikę na to, że „wchodzę w klub, robimy pogo” z kawałka „Poza kontrolą”, którego pierwsze nuty spotkały się z wielkim entuzjazmem publiki. Drugą reakcją widowni było też odpowiednie ustawienie swoich ciał. To znaczy wiązało się ze zrobieniem „wielkiego pierdo**nego koła” mosh-pitu, w którym z nową werwą i energią ludzie ochoczo rzucali się na siebie nawzajem. Radość tłumu była jeszcze większa, gdy następne w kolejne poleciały hity „Rainman” i „Język ciała”, znajdujące się na szczycie listy najchętniej słuchanych utworów artysty na Spotify. Entuzjazm tłumu był tak duży, że Tymek z uśmiechem na ustach rzucił ze sceny raźne: 

„Warszawa, jesteście za***iści, pamiętajcie o tym”.

Zagrane na rockową modłę „Anioły i Demony” zyskały ogromny poklask publiki, a oficjalna część koncertu zakończyła się w rytm „Sophii Loren”, którą z dotychczasowej twórczości artysty lubię obecnie najbardziej. Przynajmniej wedle Spotify Wrapped, które poinformowało mnie, że to mój tegoroczny numer 1. Po ostatniej nutce energetycznej piosenki, Tymek zwyczajnie założył kurtkę i po prostu zszedł ze sceny.

Na szczęście na bis nie trzeba było długo czekać. Artysta wraz z zespołem wrócili, by zagrać bardziej dynamiczną wersję „jeziorka”, mojego drugiego ulubionego kawałka i porwać tłum do tańca i śpiewu. Co warto zauważyć – artysta na żywo użył dobrej wersji zaimka „ta”, śpiewając fragment „spalę tę budę”. Na oficjalnym nagraniu da się bowiem usłyszeć wersją „tą budę”, co zawsze nieco mnie drażni podczas słuchania tego utworu. „Jeziorko” płynnie przeszło w „Mare”, a cały koncert zakończył się w rytm hitu „Oczko w głowie”, zadedykowanemu „wszystkim, którzy są dla mnie oczkiem w głowie”.

Tymek – Progresja – grudzień 2022 – relacja z imprezy 

Warto dodać, że chociaż tekst z tytułu tej relacji – „melanż prozą życia”, pochodzący z kawałka „kokaina“ z albumu „Popularne” (2022) – nie padł na tym koncercie, to i tak świetnie oddaje nastrój i atmosferę imprezy. Druga połowa występu wypełniona była bowiem szlagierami z repertuaru artysty i hitami znanymi nawet przez bardziej casualowych fanów. Wyraźnie dało się zresztą czuć większe poruszenie już przy pierwszych nutach „80s”, które wybrzmiały po zagraniu kawałków z najnowszej EPki. Zresztą nic dziwnego – „Zima’22” pojawiła się w serwisach streamingowych dopiero 24 listopada, więc nie wszyscy mogli zdążyć zapoznać się z krążkiem od deski do deski. Pozostałe piosenki dość długo wojują polski internet oraz rozgłośnie radiowe.

Na koniec chciałem dodać, że koncert w Progresji znacząco różnił się od setu podczas wrześniowego On Air Festival, gdzie miałem przyjemność oglądać artystę po raz pierwszy na żywo, ale biorę to na karb innej atmosfery – lato i zima – otwarta przestrzeń a otoczenie klubowe – rządzą się jednak innymi prawami. A choć występ na lotnisku Bemowo uważam za lepszy i pełniejszy, sądzę, że koncert w Progresji również wypadł naprawdę dobrze. Tak naprawdę najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że – tak jak Tymek rzucił ze sceny – „każdy koncert jest kompletnie inny”. Trywialne, ale prawdziwe. Zresztą właśnie dlatego tak chętnie wciąż chodzimy na koncerty. Patrząc na sceniczny entuzjazm artysty, on naprawdę uwielbia występować live i zarażać widownię pozytywną energią. A ta jest bardzo chłonna i chętna do tego rodzaju zabaw. Oby więc Tymek koncertował jak najwięcej i tworzył kolejne wyśmienite piosenki. Tego życzę sobie i Wam – cytując inny znany muzyczny szlagier. 

Tymek – trasa „Zima’22” – gdzie jeszcze zagra artysta?

Warszawski występ był trzecim na zimowej mini-trasie artysty. W najbliższych dniach Tymek wystąpi jeszcze w Gdańsku (B90. 8 grudnia), Łodzi (Wytwórnia 11 grudnia), Katowicach (Miasto Ogrodów 13 grudnia) oraz Poznaniu (TAMA 15 grudnia).

Czytaj także: „Z Wednesday mamy pasję okaleczania”. Jenna Ortega o serialu Tima Burtona 

loader

RadioZET.pl

Inni Ludzie - kadr z filmu
12 Zobacz galerię
fot. materiały prasowe Warner Bros.