Zamknij

„Good Life” z powodu „lil’ bit of sunshine”, czyli o koncercie OneRepublic na Torwarze [RELACJA]

10.05.2022 17:59
OneRepublic - Torwar 9 maja 2022
fot. Michał Kaczoń/archiwum prywatne

Afirmacja życia i pozytywnej energii – tak w skrócie można opisać koncert grupy OneRepublic, który odbył się 9 maja 2022 na Torwarze. Co działo się podczas imprezy, że była ona tak dużym zastrzykiem dobrej energii? Przekonajcie się, czytając relację z koncertu amerykańskiej grupy.

OneRepublic po kilku latach znów wystąpili na warszawskim Torwarze. Koncert amerykańskiej grupy miał odbyć się już w 2020 roku, jednak z powodu pandemii koronawirusa był kilkakrotnie przekładany. Teraz jednak wreszcie się udało, ku wielkiej uciesze fanów i samego lidera zespołu, Ryana Teddera. Wokalista wielokrotnie podkreślał ze sceny, jak szalone były ostatnie dwa lata, jak dziwny był okres covidowy i jak ogromnie cieszy się, że może zobaczyć tyle radosnych twarzy, zebranych pod sceną, bo to oznacza, że pandemiczne szaleństwo już się skończyło.

Artysta wielokrotnie wspominał ze sceny wydarzenia dwóch ostatnich lat. Przypomniał chociażby o tym, że w początkowej fazie pandemii członkom zespołu dość trudno było usiedzieć na miejscu, bo byli w pełni gotowi do trasy koncertowej z nowym albumem. Fakt, że musieli czekać, by móc dzielić się radością ze stworzenia nowej muzyki, był dla nich wyjątkowo trudny, ale artyści wiedzieli, że był to okres, które trzeba było poświęcić na zwiększoną ostrożność i spokojne oglądanie wiadomości. 

Teraz jednak, kiedy możliwe jest już ponowne koncertowanie, lider OneRepublic nie krył radości z możliwości ponownego spotkania z fanami.

OneRepublic na Torwarze. Ogromna radość z koncertowania [RELACJA] 

Przez cały koncert czuć było, że ponowna możliwość wystąpienia na żywo jest dla członków zespołu ogromną przyjemnością i nie lada przeżyciem. Niemal każda piosenka poprzedzona była słownym intro, a Tedder chętnie wchodził w interakcję z publiką. Running jokiem imprezy było komentowanie pisku jednej z fanek, który pierwszy raz nastąpił przy jednym z początkowych utworów, ku wielkiemu zaskoczeniu wokalisty. Muzyk aż zatrzymał się w pół zdania, by pogratulować kobiecie wysokiego tembru głosu, „a może by ludzie wokół upewnili się, czy nie trzeba wezwać pogotowia”. Żarty na ten temat sypały się potem często i gęsto, a Tedder niemal nieustannie przypominał, że jest bardzo wdzięczny, że tyle ludzi przyszło zobaczyć zespół w poniedziałek wieczorem, „kiedy pewnie powinni się uczyć albo odsypiać przed kolejnym dniem pracy”.

Koncert rozpoczął się przy rytmach „Kids”, jednego z najnowszych utworów zespołu, by następnie przejść w „Good Life” i „Stop and Stare”, czyli drugi oficjalny utwór wypuszczony przez OneRepublic w 2007 roku. Wedle Teddera to właśnie drugi utwór, który zespół wypuszcza w świat, stanowi najważniejsze dokonanie i test dla zespołu. Pokazuje bowiem ścieżkę, którą grupa chce obrać i potwierdza, że pierwszy hit nie był wypadkiem przy pracy. „Pierwszy (utwór) zagramy dla was w późniejszej części wieczoru”, dodał ze sceny, zanim grupa zaczęła grać pierwsze nuty drugiego kawałka z debiutanckiego albumu. Obietnicy oczywiście dotrzymał, ale do tego przejdziemy w późniejszej części. Dobór utworów był zresztą bardzo ciekawy, bo artyści płynnie przechodzili przez kolejne fazy rozwoju grupy i początkowe piosenki pochodziły z różnych albumów z całej dyskografii zespołu. Dynamiczne „Rescue Me” poprzedzało liryczne „Secrets”, a to natomiast pojawiło się przed utworem „Wherever I Go”, który następnie przeszedł płynnie w jeden z największych hitów grupy, czyli kawałek „Love Runs Out”. Był to zresztą moment pierwszego największego poruszenia fanów zebranych pod sceną. Do tej pory widownia cieszyła się z obcowania z zespołem, ale to właśnie pierwsze dźwięki „Love Runs Out” sprawiły, że przez tłum przeszedł wyraźny zastrzyk nowej energii.

OneRepublic na Torwarze zagrali utwory, na które „nigdy nie ma czasu”

Jedną z najciekawszych części koncertu była ta, podczas której Ryan Tedder i jego zespół zagrali utwory, których nie grają zwykle na żywo, bo zostały one napisane bądź skomponowane dla innych artystów. „Zwykle nie mamy na nie czasu, ale cholera, przecież ja je napisałem i mam ochotę je zagrać” – padło ze sceny, zanim wokalista przeszedł do absolutnie najlepszego momentu wydarzenia, czyli części, w której śpiewał refreny utworów „których dziś nie zagramy”. Wśród nich znalazły się takie hity jak „Bleeding Love” Leony Lewis, „Burn” Ellie Goulding, „Rumour Has It” Adele czy „That’s What I Want” Lil Nas’ X’a”. Po tej szybkiej przebieżce po najlepszych fragmentach wymienionych piosenek nastąpiła pełna wersja „Halo” Beyonce, czyli „najlepszego głosu ostatnich pięćdziesięciu lat”, jak wokalista ochoczo rzucił ze sceny, zanim sam wykonał przepiękną, niemal przyprawiającą o ciarki wersję utworu. Tedder kilkakrotnie „nastrajał głos”, żeby uchwycić odpowiednie rejestry artystek i artystów, dla których napisał piosenki, a fakt, że ponoć jeszcze trzy dni temu miał całkowicie zdarty głos, więc teraz „jechał na trzydziestu polskich herbatkach”, żeby załagodzić bolące gardło, stanowił niezwykle ciekawy wgląd w życie wokalisty.

Najciekawszą częścią tego segmentu było dla mnie jednak zorientowanie się, że Ryan Tedder rządził moją playlistą, nawet wtedy, kiedy o tym nie wiedziałem. W 2019 roku w mojej Topce Roku na Spotify widniał utwór „Sucker” grupy Jonas Brothers. Sam byłem nieco zaskoczony tak wielką miłością, jaką darzę ten kawałek, ale teraz już wiem dlaczego. Okazuje się bowiem, że jednym z autorów piosenki był Ryan Tedder, który pierwotnie napisał go z myślą o OneRepublic, ale potem razem z członkami zespołu uznał, że to nie do końca jest utwór w ich stylu, więc zdecydowali się oddać go Jonasom. Nie przeszkodziło to jednak artyście zagrać kawałka w całej okazałości publiczności zebranej na Torwarze, ku ogromnej uciesze wszystkich zebranych. 

OneRepublic na Torwarze. Najbardziej słoneczne utworu zespołu [RELACJA]

Najnowsze dokonania zespołu, na czele z singlami „West Coast”, „Run” i „Sunshine” zabrzmiały z pełną mocą w środkowej części koncertu. Tytuły najnowszych piosenek dość dobrze oddają ich optymistyczny i skoczny charakter,  a najlepsza „gwizdana” część utworu „Run” doczekała się gromkich oklasków. Patrząc na grupy fanowskie przed koncertem, można było zobaczyć, że fani umówili się na wspólne założenie okularów przeciwsłonecznych przy pierwszych nutach „Sunshine”. Z miejsca, w którym stałem, nie było widać, jak wielu ludzi rzeczywiście zdecydowało się przynieść okulary przeciwsłoneczne, ale blask pozytywnej aury, bijącej od utworu, rzeczywiście odczuwalny był na terenie całego obiektu.

Na szczególną uwagę zasługuje także fakt, że pozytywny wydźwięk utworu i padające w nim radosne „Woo Hoo” w podobnej intonacji można było usłyszeć na napisach końcowych filmu „Lego Przygoda 2”, podczas którego to Beck, Robyn i The Lonely Island, wykonywali utwór „Super Cool”. Nie ma bowiem chyba nic bardziej pozytywnego od filmu „Lego Przygoda”, którego hymnem został przecież utwór „Everything is Awesome”. Dźwiękowe podobieństwo utworów w jednym fragmencie, sprawiło, że łatwo było zrozumieć, dlaczego muzyka OneRepublic spotyka się z tak pozytywną reakcją odbiorców.

OneRepublic na Torwarze – relacja. „Największy chór w Warszawie”

Pierwszy hit zespołu – singiel „Apologize” – został zagrany w samym środku setu i z wykorzystaniem „największego chóru w Warszawie”. Wokalista podzielił zebraną na Torwarze publiczność na trzy sektory i każdemu z nich kazał śpiewać nieco inną intonację refrenu, dla uzyskania ciekawej harmonii. W chórze znalazło się też miejsce dla ulubienicy wokalisty – krzykliwiej/piskliwej fanki, która zaskoczyła go swoim tembrem głosu na początku koncertu i o której chętnie mówił w kolejnych częściach występu. Chóralna wersja „Apologize” wypadła naprawdę dobrze, a tak silny udział publiczności w wykonaniu tego utworu sprawił, że w ludzi wstąpiła kolejna zaraźliwa energia.

Na koniec „oficjalnej” części koncertu, przed zaplanowanym bisem, zespół zagrał utwór „I Lived”, poprzedzając go ciekawą opowieścią z procesu kompozycji utworu. Tedder zdradził, że utwór ma dla niego szczególne znaczenie, gdyż napisał go z myślą o swoim synu. Miał być to hymn dla młodego Teddera i hołd złożony miłości, jaką ojciec otacza dziecko.

„Gdy mój syn miał rok, przeżywałem trudny okres, bałem się, co ze mną będzie. Obawiałem się w szczególności, co się stanie, kiedy mój dorośnie i dowie się, że jestem twórcą piosenek, a nie napisałem żadnej specjalnie dla niego? Musiałem to zmienić. Siedziałem nad nią trzy dni, bo nie mogłem powstrzymać wzruszenia”.

Reakcja publiczności była równie żywiołowa, a burza oklasków, która towarzyszyła końcowi oficjalnej części koncertu sprawiła, że zespół wrócił na bis, składający się z trzech piosenek.

OneRepublic na Torwarze. Zastrzyk pozytywnej energii

Na bis zagrano „Counting Stars”, czyli najpopularniejszy kawałek z dyskografii zespołu, ku wielkiemu poruszeniu wszystkich zebranych pod sceną odbiorców. Wykonanie „Future Looks Good”, afirmującego pozytywny styl myślenia, poprzedzono słowami o tym, że w naturze ludzkiej jest przezwyciężać najgorsze historyczne momenty i wychodzić zwycięsko z nawet największych problemów ekonomiczno-społecznych. Na finał pozostawiono zaś utwór, którym OneRepublic lubi wieńczyć swoje koncerty już od ładnych paru lat, czyli kawałkiem „If I Lose Myself”, które porządnie rozruszało całą publiczność.

Koncert dobiegł końca z ogromnymi uśmiechami zebranych pod sceną fanów i zastrzykiem energii na kolejne dni. OneRepublic grają bowiem quality pop-rock, który przemawia do ludzi swoją melodyką, pozytywnymi wibracjami i dość optymistycznymi tekstami. Dzięki temu koncerty zespołu stają się zwyczajnie zastrzykiem pozytywnej energii i promykiem słońca w trudniejszych czasach. Jestem niezmiernie zadowolony, że miałem możliwość po raz kolejny uczestniczyć w koncercie OneRepublic, a patrząc po burzy oklasków i żywej reakcji publiczności, zebranej na Torwarze, nie jestem w tym odosobniony. Na finał Tedder rzucił ze sceny, że zespół najprawdopodobniej powróci do Polski już w 2023 roku, więc teraz nie pozostaje nic innego, jak zacząć odliczać dni do kolejnego zastrzyku metaforycznego słońca.

Czytaj także: Eurowizja 2022: pierwszy półfinał już dziś. Relacja na żywo od godz. 21:00 na RadioZET.pl

RadioZET.pl