Zamknij

Włoskie szaleństwo w samym sercu Warszawy. Mahmood porwał tłumy w Palladium [RELACJA]

28.05.2022 14:58
Mahmood
fot. mat. prasowe Universal Music Polska / Bogdan Chilldays Plakov

Z ziemi włoskiej do Polski. Zaledwie dwa tygodnie temu występował na Eurowizji 2022 w Turynie przed 160 milionami widzów. W piątek pojawił się w warszawskim Palladium, gdzie czekały na niego setki podekscytowanych fanów. Mahmood to jeden z najpopularniejszych włoskich artystów ostatnich lat. Koncertem w Warszawie udowodnił, dlaczego tak jest.

Mahmooda nie trzeba przedstawiać fanom włoskiej muzyki i eurowizyjnym widzom. Ma tylko 29 lat, a już dwukrotnie wygrał legendarny festiwal w San Remo i dwa razy reprezentował Włochy na Eurowizji. W 2019 roku został niemal zwycięzcą z hitem „Soldi”, przegrywając jedynie z Duncanem Laurencem z Holandii. Podczas tegorocznej Eurowizji występował na scenie razem z bijącym rekordy popularności młodym włoskim raperem BLANCO. Ich ballada o miłości „Brividi” zajęła wysokie 6. miejsce.

Zobacz też: K-pop podbija Europę. Monsta X, Kai i Enhypen wystąpili na Kpop Flex [RELACJA]

Mahmood: koncert w Warszawie. RELACJA z występu w Palladium

Pierwotnie pierwszy koncert Mahmooda w Polsce miał odbyć się jeszcze w 2020 roku. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała jednak plany artystom z całego świata i wiele tras koncertowych zostało przełożonych na przyszłość lub zupełnie odwołanych.

Nic więc dziwnego, że w piątek Palladium wypełniło się niesamowicie pozytywną energią spragnionych muzyki na żywo ludzi, która sięgnęła zenitu, kiedy Mahmood tylko pojawił się na scenie. Wśród publiczności nie brakowało zarówno polskich fanów, jak i włoskich widzów podekscytowanych spotkaniem ze swoim rodakiem w Polsce.

Mahmood Warszawa koncert Palladium
fot. Radio ZET

Mahmood to prawdziwe zwierzę sceniczne. Momentalnie porywa tłumy. Bije od niego tak naturalna charyzma, że widz niepostrzeżenie wchodzi w jego muzyczny świat. Swoją drogą bardzo bogaty, różnorodny i intensywny. Szybkie i przebojowe utwory („Klan”, „Barrio”, „Kobra”) mieszały się z tymi spokojniejszymi, dużo bardziej lirycznymi („Inuyasha”, „Brividi”, „Rubini”). Włoch może pochwalić się repertuarem zgrabnie łączącym w sobie muzykę pop z hip-hopem, R&B, elektroniką, brzmieniem urban i marokańskimi rytmami.

Taka mieszanka wypada naprawdę ciekawie na żywo. Do tego świetna gra świateł, bogate wizualizacje i mnóstwo tańca. Widać, że Mahmood uwielbia tańczyć i zachęca do tego też swoją publiczność. Energia warszawskich widzów szybko udzieliła się samemu artyście, który z przyjemnością rozmawiał z ludźmi (zarówno po włosku, jak i angielsku), śmiał się i po prostu dobrze się bawił tego wieczoru. Obiecał nawet, że wróci z koncertem do Polski. W piękny sposób okazał również solidarność z Ukrainą, zakładając na plecy ukraińską flagę.

Zobacz też: „Good Life” z powodu „lil’ bit of sunshine”, czyli o koncercie OneRepublic na Torwarze [RELACJA]

Finałowy moment z największym przebojem „Soldi” na pewno zapadnie w pamięci wielu osób. Występ z eurowizyjnym hitem idealnie zamknął to półtoragodzinne włoskie szaleństwo. Wszyscy skakali, tańczyli, klaskali i śpiewali wspólnie słowa refrenu. Tu dimmi se, pensavi solo ai soldi, soldi!

Koncert Mahmooda w Warszawie udowodnił, że muzyka to uniwersalny język, który naturalnie łączy ludzi mimo różnic językowych. Choć na pewno nie wszyscy widzowie zgromadzeni w Palladium znali język włoski, każdy świetnie się bawił i śpiewał przeboje Włocha na swój własny, wyjątkowy sposób. Prawdziwa siła muzyki.