Zamknij

Radziecka kreskówka sprzed 49 lat ocenzurowana. Przewidziała wojnę w Ukrainie? [WIDEO]

Sergiusz Kurczuk
21.04.2022 11:08
foto: Skarby zatopionych statków - kadr z filmu
fot. Мультики студии Союзмультфильм/YouTube

Rosyjska wytwórnia filmów animowanych dokonała autocenzury, po tym, jak w animacji z lat 70. dostrzeżono podobieństwa do tego, co dzieje się dziś w Ukrainie.

Wojna w Ukrainie nadal trwa, a Rosja coraz bardziej pogrąża się w oczach całego świata i to na różnych frontach. Nie tylko czysto wojennych. Autocenzura jednej z rosyjskich wytwórni filmów animowanych pokazuje, w jak absurdalnej rzeczywistości żyją obywatele Federacji Rosyjskiej.

Wojna w Ukrainie - najnowsze informacje [RELACJA NA ŻYWO]

Wojna w Ukrainie: radziecka bajka z uderzającymi podobieństwami do dzisiejszego konfliktu

O tym, że władza Putina opiera się na kłamliwej propagandzie, było wiadomo od dawna. Atak na Ukrainę unaocznił jednak, w jak dużym zakłamaniu żyją nie tylko sami obywatele Rosji, ale przede wszystkim rządzący z prezydentem kraju na czele. Mimo trwającej od prawie dwóch miesięcy barbarzyńskiej wojny, władze nadal utrzymują, że to "specjalna akcja militarna", mająca na celu "denazyfikację Ukrainy". Aby podtrzymać kłamstwo, rosyjskie media manipulują informacjami z frontu.

Okazuje się jednak, że propaganda Putina ogarnia nie tylko teraźniejszość, ale sięga również w przeszłość. I to taką, do której prezydent Rosji jawnie się odwołuje - czasy Związku Radzieckiego. Powojenna Rosja była jednym obok USA z dwóch głównych mocarstw, wokół których kręciła się geopolityka. W ZSRR wszystko, co znajdowało się poza prawą stroną Żelaznej Kurtyny, uważano za "zgniły Zachód", więc obywatele Związku Radzieckiego nie mieli dostępu do wielu produktów z zachodniej części świata, w tym filmów i seriali, również tych dla najmłodszych widzów.

Jurij Durkot współpracujący z Onet.pl podaje, że między innymi z tego powodu sam Stalin miał rzekomo powołać do życia Sojuzmultfilm - studio filmowe produkujące wiele kultowych również w Polsce kreskówek, takich jak "Wilk i Zając" czy "Kiwaczek". W 1973 roku powstała animacja "Skarby zatopionych statków". Mimo tego, że film nie jest szczególnie znany, zniknął z kanału YouTube Sojuzmultfilm, tylko dlatego, że pojawiają się w nim elementy, które mogą kojarzyć się z obecnymi wydarzeniami w Ukrainie.

Produkcja opowiada o dziecięcych członkach obozu pionierskiego. Ich celem jest zbieranie złomu ku chwale ZSRR. W tym samym miejscu wakacje spędza Mwamba - afrykański chłopiec, który uczy się rosyjskiego. Trójka dzieci zainspirowanych wykładem profesora postanawia odnaleźć zatopiony statek.

Mimo że "Skarby zatopionych statków" powstały prawie 50 lat temu, pojawiają się w nich elementy niebezpiecznie zbieżne z teraźniejszością. Jedna z bohaterek ma na sobie strój, który może kojarzyć się z ukraińskimi barwami - niebieską czapkę i żółtą bluzkę. Zatopiony statek od razu przywodzi na myśl "Moskwę" - rosyjski krążownik, duma Putina, który został zniszczony przez ukraińskie pociski Neptun. Jak na ironie przystało, tak samo jak ukraiński pocisk ochrzczono statek z animacji. Mało tego. Wrak zatopionej jednostki ma na kadłubie symbol "Z" - podobnie jak obecnie rosyjskie pojazdy wojskowe. Co ciekawe bohaterowie opowiadają, że litera ta służyła nazistom do oznaczania swoich niszczycieli. 

Fundacja Radia ZET prowadzi akcję pomocową dla osób z Ukrainy

"Skarby zatopionych statków": radziecki film przepowiedział przyszłość?

Jak widać, aluzji do wojny w Ukrainie w "Skarbach zatopionych statków" jest bardzo dużo, ale nie oznacza to oczywiście, że twórcy filmu przewidzieli przyszłość. Ludzie mają skłonność, by po jakimś fakcie doszukiwać się cech wspólnych z wydarzeniami, czy zjawiskami, które miały miejsce w przeszłości. W rzeczywistości są to nie powiązane ze sobą zdarzenia, które jednak z arbitralnej perspektywy wydają się być ściśle powiązane.

Sytuacja wokół "Skarby zatopionych statków" pokazuje raczej w jakiej rzeczywistości żyją Rosjanie. Trudno powiedzieć, dlaczego film zniknął z kanału Sojuzmultfilm. Czy pojawiły się naciski ze strony władzy? A może sami pracownicy studia filmowego uznali, że lepiej nie igrać z ogniem i prewencyjnie usunęli treść, która może jednoznacznie kojarzyć się z tym, o czym w Rosji oficjalnie się milczy. Tego prawdopodobnie się nie dowiemy. 

RadioZET.pl/Onet.pl

Rozlicz PIT i przekaż 1 procent Fundacji Radia ZET