Zamknij

Jerzy Trela przed śmiercią rozmawiał z Jerzym Stuhrem. „Wykazywał siłę walki. Chciał żyć”. Na co chorował?

16.05.2022 12:49
Jerzy Stuhr Jerzy Trela
fot. MAREK LASYK/REPORTER/East News, PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Jerzy Trela nie żyje. Aktor zmarł 15 maja w Krakowie, a wiadomość o jego śmierci przekazał syn, Piotr. Miał 80 lat. Artysta od kilku lat zmagał się z nawrotem choroby nowotworowej. Jerzy Stuhr opowiedział o ostatniej rozmowie ze scenicznym kolegą.

Jerzy Trela był współtwórcą Krakowskiego Teatru Scena STU. Mogliśmy oglądać go w takich produkcjach jak „Stawka większa niż życie”, „Kolumbowie”, „Trzy kolory. Biały” czy „Pan Tadeusz”. Na teatralnych deskach zapisał się w roli Gustawa i Konrada w „Dziadach” Adama Mickiewicza w reżyserii Konrada Swinarskiego czy też jako Raskolnikow w „Zbrodni i karze” w reżyserii Macieja Prusa.

Zobacz także: Robin Parkinson nie żyje. Aktor z „’Allo ’Allo!” miał 92 lata

Jerzy Stuhr o śmierci Jerzego Treli: „Myślał, że pokona chorobę”

Śmierć Jerzego Treli zasmuciła świat filmowy i teatralny. Przykra wiadomość dotarła również do Jerzego Stuhra. Aktorzy partnerowali sobie w Teatrze STU oraz w Teatrze Starym. Spotykali się także na planach filmowych.

- Jest mi ogromnie przykro. Straciłem wspaniałego przyjaciela. Całe moje życie było z Trelą. Całe życie teatralne to było z Jerzym. On był moim pierwszym partnerem na scenie w Teatrze STU, a później całe życie w Teatrze Starym. Graliśmy też w filmach. Byłem z nim bardzo związany. Trudno mi wyobrazić sobie bez niego życie. To był fantastyczny, cudny i serdeczny kolega. Chociaż na zewnątrz tego się nie widziało, to on był bardzo ciepły. Wspaniale z nim się szło przez życie. Byliśmy razem, jak to się mówi, na dobre i na złe – powiedział Jerzy Stuhr w rozmowie z „Faktem”.

Jerzy Stuhr zdradził, że rozmawiał z Jerzym Trelą na tydzień przed jego śmiercią. Zmarły aktor chciał złożyć życzenia imieninowe, nic nie zwiastowało najgorszego. Brzmiał optymistycznie, walczył z chorobą i otrzymał słowa otuchy od Jerzego Stuhra.

- Rozmawialiśmy zaledwie tydzień temu, on do mnie zadzwonił z okazji imienin. Śmiał się, że mamy imieniny jednego dnia i ktoś musi pierwszy do siebie z nas wykonać telefon i w tym roku udało się jemu. Mówił, że się trzyma. „Ty dałeś radę z chorobą to i ja dam radę”, powiedział. Brzmiał bardzo optymistycznie. Mój przykład dodawał mu otuchy. On się nie załamywał chorobą. Wykazywał siłę walki. Chciał żyć. Jeszcze tydzień temu mówił radośnie, że walczy. Nie spodziewał się śmierci. Już za chwilę wszyscy pójdziemy do grobu... - wspominał Jerzy Stuhr.

RadioZET.pl/Fakt.pl