Zamknij

"Bullet Train": Oceniamy rozpędzony film akcji z Bradem Pittem [RECENZJA]

03.08.2022 13:39
Bullet Train - kadr z filmu
fot. materiały prasowe UIP

„Bullet Train” Davida Leitcha to idealny film na lato. Rozpędzony, krwawy, zabawny, w gwiazdorskiej obsadzie i z pomysłem na siebie. Oceniamy nowy film twórcy „Deadpoola 2” i „Atomic Blonde”.

„Bullet Train” to film, którego fabułę można streścić w jednym zdaniu: Brad Pitt wsiada do pociągu pełnego płatnych zabójców. Każdy z nich znalazł się tu jednak z innego powodu i w zasadzie długo można przypuszczać, że to jedynie los postawił to zbiorowisko osobistości w tym samym miejscu, w tym samym czasie. Każdy z bohaterów ma własne plany i metody działania, przez co ciągle wchodzą sobie w paradę. Ta seria zbiegów okoliczności i dygresyjnych opowieści angażuje jednak widza i niejednokrotnie wkłada uśmiech na jego usta.

„Bullet Train” to bowiem kolejny film w ostatnich latach, którego prosta fabuła jest jedynie pretekstem do niekończących się scen akcji, bijatyk, strzelanin czy walki wręcz, okraszonych celnymi one-linerami i zabawnymi tekstami. Najfajniejsze jest, że Leitch w pełni zdaje sobie sprawę z pewnej schematyczności takiego opowiadania historii, dlatego w pewnym momencie w podobny sposób pokazuje nam nawet dotychczasowe wydarzenia z perspektywy… butelki wody, wyjaśniając w ten sposób, że całkowicie świadomie zastosował wszystkie zabiegi, widziane na ekranie.

Bullet Train - kadr z filmu
fot.

fot. materiały prasowe UIP

„Bullet Train”: Recenzja obrazu Davida Leitcha- film niczym lody w upalny dzień.

Jest zabawnie, lekko i świeżo. Nawet jeśli Leitch korzysta ze sprawdzonej, znanej formuły, to na tyle dobrze miesza poszczególne składniki, że wychodzi mu smaczny koktajl. „Bullet Train” można więc przyrównać do zjedzenia smacznych lodów w trakcie upalnego dnia. Takim posiłkiem nie najemy się na dłużej, ale zapewni on nam miłe doznania i sprawi, że będziemy zadowoleni. Takie kino też jest nam potrzebne i mam wrażenie „Bullet Train” spodoba się szerokiemu gronu odbiorców, którzy chcą zrelaksować się, wchodząc na salę kinową.

"Bullet Train" - kadr z filmu
fot.

fot. materiały prasowe UIP

„Bullet Train”: Brad Pitt w wirze rozpędzonej akcji

„Bullet Train” stoi też niezłym aktorstwem. Szczególnie ciekawie wypada Brad Pitt jako bohater, który wydaje się być zmęczony rolą w filmie akcji i najchętniej to już jak najszybciej wysiadłby z rozpędzonej maszyny. Jako, że jednak jest człowiekiem o konkretnym zestawie umiejętności, mimowolnie wykorzystuje je, by odnaleźć się we wszystkich dziwnych sytuacjach, które na niego spłyną. Nonszalancja bohatera i jego spore odcięcie się od tego, co widzimy na ekranie, stanowi ciekawy kontrast dla dramatycznych zdarzeń, które oglądamy. Świetny jest też Brian Tyree Henry, który tworzy ciekawy, nieoczywisty duet z Aaronem Taylorem-Johnsonem, z którym ma dobrą chemię i dobre dialogi.

Leitch jako scenarzysta czasem zbyt często powtarza pewne pomysły i zagrania, jak gdyby nie wierząc, że widz zaśmieje się za pierwszym razem, więc dla pewności przypomni dany element kilka razy. Tak dzieje się z historią o „Tomku i przyjaciołach” czy powtarzającym się gagu, rozgrywającym się w pociągowym „przedziale ciszy”. Mimo wszystko nie jest to zbytni mankament, bo obraz nadal dość żwawo toczy się do przodu i zapewnia różnych emocji z dużą częstotliwością.

Fanów kina ucieszą także fajne cameo, pokazujące, że w dzisiejszych czasach nie możesz nakręcić rozpędzonego kina akcji bez pewnego znanego aktora. Na dodatek fani „The Boys” na pewno uśmiechną się widząc w jednej z pomniejszych ról świetną aktorkę tego wybitnego serialu, a młodzi widzowie, którzy pamiętają rolę, która rozpoczęła karierę Logana Lermana, uśmiechną się na pewną linijkę dialogową.

„Bullet Train”: oceniamy najnowszy film z udziałem Brada Pitta

„Bullet Train” „dowozi” dokładnie to, co zapowiadał: rozpędzoną, szaloną, wakacyjną akcję. To film bez większych ambicji, ale opowiedziany z pomysłem, werwą i energią.  David Leitch po raz kolejny bawi się schematami kina akcji, racząc nas nowymi wariacjami na temat znanych zagrań gatunku i w zasadzie ogrywa niemal każdą sytuację, która może wydarzyć się na pokładzie rozpędzonego pociągu. Reżyser pokazuje też, że ma ucho do szlagierów, które znają i lubią wszyscy, więc podobnie jak w „Atomic Blonde” (choć na mniejszą skalę) serwuje nam nowe, japońskie wersje znanych i uznanych amerykańskich piosenek.

„Bullet Train” to fajny, wakacyjny film. Tylko tyle i aż tyle. Produkcja powinna przysporzyć widzowi wiele radości i zapewnić mu udaną rozrywkę.

Ocena: 6,5/10

Czytaj także: Nowe Horyzonty 2022: Filmy, które szczególnie polecamy [LISTA i ZDJĘCIA]

RadioZET.pl

Inni Ludzie - kadr z filmu
12 Zobacz galerię
fot. materiały prasowe Warner Bros.